Bramki:
1:0 Federico Duarte 45 min.
1:1 Amarildo Gjoni 58 min.
2:1 Jordi Sánchez 71 min
2:2 Amarildo Gjoni 77 min.
Wisła: Patryk Letkiewicz – Raoul Giger, Mariusz Kutwa, Darijo Grujčić, Jakub Krzyżanowski (82, Rafał Mikulec) – Marko Božić, Ervin Omić (59, Jordi Sánchez), James Igbekeme, Kacper Duda, Julian Lelieveld – Frederico Duarte.
Puszcza: Michał Perchel – Norbert Barczak, Konrad Kasolik, Łukasz Sołowiej (46, Kacper Śmiglewski), Kacper Przybyłko (66, Mateusz Stępień) – Kōsei Iwao (66, Christopher Simon), Filipe Nascimento (46, Michał Walski), Adrian Piekarski, Wojciech Hajda, Mateusz Cholewiak – Amarildo Gjoni (90, Piotr Mroziński).
żółte kartki: Omić, Grujčić – Kasolik, Sołowiej, Przybyłko, Iwao, Gjoni.
sędziował: Paweł Malec (Łódź).
widzów: 29 703

Zgodnie z przewidywaniami w piątkowy wieczór byliśmy świadkami pasjonującego widowiska w derbach małopolski. Starcie lidera 1 ligi z najlepiej punktującą drużyną w 2026 r. zakończyło się ostatecznie podziałem punktów.
Podobnie jak przed tygodniem trener Tułacz musiał zmierzyć się z wyzwaniem jakim było poskładanie optymalnego bloku defensywnego z dostępnych mu graczy. Tym razem nie mógł skorzystać z usług Konrada Stępnia. Do dyspozycji byli wracający po urazach Kasolik z Mrozińskim. Ostatecznie szkoleniowiec ,,Żubrów’’ ponownie dał szansę od początku doświadczonemu Sołowiejowi, u boku którego na środku wyszedł Kasolik a z lewej Przybyłko. Ponadto po absencji kartkowej znów oglądaliśmy w składzie Nascimento. W szeregach gospodarzy zabrakło dwójki czołowych graczy ofensywnych, najlepszego strzelca Rodado oraz błyskotliwego skrzydłowego Kuziemki. Dość nieoczekiwanie Mariusz Jop na boku pomocy wystawił Lelievelda, który najczęściej gra jako lewy obrońca.
Już w pierwszej minucie po aucie Hajdy zagrożenie stworzył niezwykle aktywny przez cały czas pobytu na boisku Gjoni, który przewrotką próbował zaskoczyć Letkwiecza, ale oddał zbyt lekki strzał. Gospodarze odpowiedzieli dopiero w 25 min, kiedy uderzenie Grujcicia z wolnego pewnie wyłapał Perchel. Dwie minuty później po centrze Przybyłki zbyt lekko główkował Hajda, aby zaskoczyć bramkarza ,,Białej Gwiazdy’’. Ostatnie 10 minut pierwszej części stało pod znakiem przewagi ,,Wiślaków’’, którzy coraz bardziej napierali na bramkę przyjezdnych. Najpierw w 35 min z ok. 25 metra niewiele pomylił się Omić. Dziesięć minut później z wolnego próbował tym razem Duda, ale ponownie za słabo dla Perchela. Kiedy wydawało się, że obie drużyny zejdą na przerwę z bezbramkowym rezultatem, w trzeciej minucie doliczonego czasu gry gospodarze wyprowadzili zabójczą akcję. Po podaniu Lelievelda lewą stroną urwał się Krzyżanowski. Następne lewy obrońca Wisły dośrodkował idealnie na głowę wbiegającego Duarte, a grający z konieczności na środku ataku Portugalczyk trafił do siatki. W tej sytuacji nie najlepiej zachowali się Kasolik z Sołowiejem, wyżsi o głowę od rywala stoperzy zbyt łatwo dopuścili do celnego strzału głową.
W przerwie trener Tułacz zdecydował się na dwie roszady. W miejsce przeciętnie prezentujących się Nascimento i Sołowieja posłał do boju Walskiego i Śmiglewskiego, co miało być sygnałem do walki o punkty na trudnym terenie lidera. W pierwszej akcji po wejściu zameldował się Walski, kiedy to po ,,bilardzie’’ w polu karnym rywala znalazł się w niezłej sytuacji, ale jego próba została zablokowana. Już w 58 min udało się zrealizować plan ,,Napoleona’’ szybkiego odrobienia strat. Po podaniu z prawej flanki Hajdy znakomicie w polu karnym zachował się Gjoni. Albańczyk obrócił się z Grujciciem na plecach i strzałem z ostrego kąta zaskoczył Letkiewicza. Młody bramkarz Wisły popełnił spory błąd, niektórzy nawet przypisali mu w tej sytuacji trafienie samobójcze. Już dwie minuty później ,,Biała Gwiazda’’ mogła ponownie wyjść na prowadzenie, kiedy po mocnym strzale Bozicia lewą nogą zza pola karnego świetnie interweniował Perchel. W 65 min po dobrze rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu Dudy niewiele z główki pomylił się Gjucic. Podopieczni Mariusza Jopa ponownie wyszli na prowadzenie w 71 minucie. Bohaterem okazał się wprowadzony chwilę wcześniej były napastnik m.in. Widzewa Jordi Sanchez. Hiszpan bardzo dobrze zachował się w polu karnym po dośrodkowaniu z wolnego Dudy. Wygrał walkę o pozycje i strzałem z powietrza posłał piłkę do siatki obok bezradnego Perchela. Dla wielu kibiców wydawało się, że goście nie dadzą rady już podnieść się po drugim ciosie, ale na szczęście ,,Żubry’’ znów pokazały charakter i determinację do końca, doprowadzając do wyrównania ledwie sześć minut po stracie gola na 1:2. Ponownie bohaterem okazał się Gjoni, który wykorzystał ,,festiwal’’ dobrych zgrań głową po rzucie z autu Hajdy. Snajper Puszczy po dograniu Kasolika sytuacyjnym strzałem z bliska pokonał po raz drugi Letkiewicza. Piłka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze od poprzeczki zanim wpadła do sieci. Ostatnie minuty meczu to napór gospodarzy, którzy bardzo chcieli wywalczyć komplet punktów mający ich przybliżyć do awansu do ekstraklasy. Najpierw z dystansu niewiele pomylił się Igbekeme. W doliczonym czasie szansę miał znów Grujcic, ale jego próbę skutecznie zablokował Kasolik. Chwilę później Perchel odbił jeszcze kąśliwe uderzenie Duarte i po upływie sześciu doliczonych minut Paweł Malec odgwizdał koniec spotkania.
W tym bardzo dobrym i zaciętym widowisku jakie stworzyły obie małopolskie ekipy, udowodniły one, że oprócz Śląska na chwilę obecną zaliczają się do trójki najlepszych zespołów w całej lidze. Trudno sobie wyobrazić, aby piłkarze ,,Białej Gwiazdy’’ zaprzepaścili tak wielką szansę na bezpośredni awans do ekstraklasy. Piątkowy remis jedynie przesunął w czasie fetę z okazji powrotu do krajowej elity. W 30.kolejce ważne wygrane odniosły Śląsk (4 punkty przewagi nad trzecim miejscem) oraz Wieczysta z Polonią Warszawa, które wraz z Chrobrym na ten moment wydają się faworytami do gry w barażach. Wyjazdowy remis z liderem należy odebrać w kategorii sporego sukcesu Puszczy, która zachowała 9. miejsce w tabeli. W chwili obecnej wciąż w zasięgu ,,Żubrów’’ może być walka o ostatnie szóste miejsce premiowane udziałem w barażach. Strata do zajmującego tą pozycję ŁKS-u wynosi ledwie punkty a w perspektywie mamy domowy, bezpośredni pojedynek z rywalem z Łodzi. Sytuacja w tabeli na miejscach 6-11 jest niesamowicie gęsta, sześć zespołów dzieli różnica tylko trzech oczek.
Piątkowy derbowy pojedynek przyciągnął na trybuny stadionu przy ul. Reymonta 22 w Krakowie blisko 30 tysięcy widzów. Zgodnie z przewidywaniami meczowi towarzyszyła świetna atmosfera. Fani ,,Białej Gwiazdy’’ pokazali poziom czołówki ekstraklasy kibicowskiej prowadząc głośny doping przez całe 90 minut wzbogacony o efektowną oprawę. Starcie z rywalem zza miedzy było również okazją do wyjątkowej mobilizacji wśród kibiców z Niepołomic. Na tę okoliczność powstały nawet specjalne plakaty, mający na celu zachęcić jak największą grupę do wyjazdu. W ten sposób udało zebrać się naprawdę dobrą jak na nasze możliwości liczbę 360 osób, którzy zdecydowali się wesprzeć z trybun piłkarzy Puszczy. Znaczna większość fanów zdecydowała się skorzystać z transportu zorganizowanego. Tym razem aż pięć autokarów wypełnionych kibicami udało się do Krakowa. Pozostali dotarli we własnym zakresie. Stadion przy ul Reymonta pozostawi po sobie raczej pozytywne wspomnienia. Lekkie zastrzeżenia można mieć do strefy gastronomicznej zlokalizowanej przy sektorze gości. Przy zakupie napojów obowiązuje system kaucyjny. Pobraną opłatę od kubka wielokrotnego użytku można odzyskać zwracając go wraz z otrzymanym żetonem. W połączeniu ze zbyt małą liczbą osób przyjmujących zamówienie przyczyniło się to do powstawania sporych kolejek w tym miejscu. Również smak serwowanych kiełbasek należy ocenić jako co najwyżej poprawny.
PLUSY I MINUSY MECZU:
+ tytuł MVP meczu należy się bez wątpienia Gjoniemu, który znów zagrał znakomite zawody. Jak tak dalej pójdzie to nie lada wyzwaniem może być zatrzymanie Albańczyka w Niepołomicach na kolejny sezon
+ najlepszym zawodnikiem w szeregach Wisły był Kacper Duda, która od początku meczu dzielił i rządził w środkowej strefie
+ bardzo dobra postawa Puszczy w drugiej połowie mimo przysłowiowego ,,gonga’’ jakim była utrata bramki tuż przed przerwą. Brawo dla całego zespołu za walkę do końca
+świetna atmosfera na trybunach, czuć było klimat piłkarskiego święta
-bardzo słaby występ Letkiewicza i Grujcica, którzy maczali palce przy obydwu straconych golach. Austriacki stoper dwukrotnie nie zdołał upilnować Gjoniego a młody bramkarz Wisły zachowywał się w tych sytuacjach bardzo niepewnie, mocno przyczynił się do utraty gola na 1:1
-nieudany mecz w wykonaniu Nascimento, który notował sporo strat. W przerwie Portugalczyk został zmieniony
-nie najlepsza postawa środkowych obrońców Puszczy Kasolika i Sołowieja przy golu Duarte




















