Bramki:
1:0 Paweł Kruszelnicki 10
1:1 Norbert Barczak 44
Stal: Maciej Gostomski – Ale Díez, Dominik Szala, Israel Puerto, Hubert Matynia – Paweł Kruszelnicki (86, Jehor Cykało), Chema Núñez, Piotr Wlazło, Kamil Odolak (61, Fryderyk Gerbowski), Kamil Cybulski (90, Jakub Kowalski) – Kristian Fućak (90, Daniel Lukić).
Puszcza: Michał Perchel (90, Wiktor Kowal) – Norbert Barczak, Konrad Stępień, Konrad Kasolik, Kacper Przybyłko – Kōsei Iwao (46, Christopher Simon), Filipe Nascimento (88, Jakub Stec), Adrian Piekarski, Wojciech Hajda, Mateusz Cholewiak (88, Mateusz Stępień) – Amarildo Gjoni (90, Kacper Śmiglewski).
żółte kartki: Wlazło – Cholewiak, Gjoni, Piekarski.
sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).
widzów: 4099.

Sobotni wieczór był szczególny dla Tomasza Tułacza, który obchodził niezwykły jubileusz. Szkoleniowiec ten prowadził Puszczę w meczu numer 400, który akurat wypadł w jego rodzinnym Mielcu. Przed rozpoczęciem spotkania odbyła się uroczystość wręczenia okolicznościowych upominków dla ,,Napoleona’’. Biorąc pod uwagę, że dwie ostatnie wizyty przy okazji gier ligowych w tym mieście kończyły się zwycięstwami Stali (Puszczy udało się wygrać w pucharze) oraz nienajlepszą dyspozycję ,,Żubrów’’ remisowy rezultat 1:1 należy przyjąć z szacunkiem.
Do składu po kontuzji powrócił Amarildo Gjoni ale widać było, że chyba nie jest jeszcze w najlepszej formie, bowiem w Mielcu był praktycznie niewidoczny i powstrzymany przez dobrze grającą defensywę Stali.
Od pierwszych minut gospodarze wyszli bardzo zmotywowani. Zespół prowadzony przez trenera Mamrota wciąż nie jest pewny utrzymania i bardzo potrzebuje punktować. W efekcie już w 10 min Mielczanie wyszli na prowadzenie. Kruszelnicki wykorzystał prostopadłe podanie Wlazły i tzw. podcinką pewnie pokonał Perchela. W tej sytuacji spory błąd popełnił Kasolik, który przepuścił dogranie z głębi pola. Puszcza pierwszy strzał na bramkę oddała dopiero w 22 min, kiedy niecelnie zza pola karnego uderzał Piekarski. W 35 groźnie z rzutu wolnego strzelał Puerto, ale na posterunku był Perchel. Kiedy wydawało się, że na przerwę zejdziemy przy prowadzeniu gospodarzy w 43 min udało się doprowadzić do wyrównania. Wszystko zaczęło się od rzutu rożnego po którym wybitą piłkę zebrał Przybyłko, podał do Barczaka a prawy obrońca ,,Żubrów’’ mocnym strzałem z linii pola karnego przy słupku trafił do siatki. Druga połowa nie dostarczyła zbyt wielu emocji. Częściej atakowała Stal i przez to stworzyła więcej okazji bramkowych. W 57 min z groźnym kontratakiem wyszedł Kruszelnicki, ale jego uderzenie lewą nogą minęło bramkę. Przyjezdni z Niepołomic stwarzali zagrożenie głównie po stałych fragmentach gry jak choćby w 64 min, kiedy nieźle główkował Gjoni, lecz zbyt słabo żeby zaskoczyć Gostomskiego. Minutę później Perchel kapitalną interwencją zatrzymał groźny strzał Gerbowskiego. Najlepszą okazję goście zmarnowali w 76 min. Po dośrodkowaniu z prawej strony Hajdy w dobrej pozycji strzeleckiej znalazł się Przybyłko, ale nie zdołał trafić w bramkę. W doliczonym czasie gry podobnie jak w meczu z Polonią W. doszło do wymuszonej zmiany w bramce Puszczy. Na szczęście Wiktor Kowal stanął na wysokości zadania i wybronił piłkę meczową po główce z kilku metrów Cykały.
Zdobycz punktowa Stali sprawiła, że jedno rozstrzygnięcie na dole tabeli jest już jasne. Porażka GKS Tychy oznacza, że klub ten jest już pewny degradacji. Sobotni remis minimalnie przybliżył ekipę z Mielca do zapewnienia utrzymania. Przewaga nad 16-tym Górnikiem wynosi obecnie 3 punkty a do rozegrania pozostały tylko dwie kolejki. W minionej kolejce wygrała swoje mecze większość rywali w walce o miejsca barażowe (Ruch, Polonia W. , Miedź). Oznacza to, że szanse Puszczy na zakwalifikowanie się do rywalizacji o ostatnie miejsce premiowane awansem do ekstraklasy pozostają w zasadzie już tylko czysto matematyczne. Podopieczni trenera Tułacza muszą wygrać spotkania z ŁKS i Miedzią a przy tym liczyć na szereg korzystnych rozstrzygnięć w innych meczach. Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe stąd na pewno towarzyszyć będą nam emocje do samego końca rozgrywek.
Sobotni pojedynek przyciągnął na trybuny stadionu w Mielcu ponad 4 tysiące widzów. Miejscowi fani zaprezentowali niezwykle efektowną oprawę w drugiej części spotkania. Oprócz odpalenia rac, zorganizowali oni widowiskowy pokaz fajerwerków, co trzeba przyznać jest dość rzadkim widokiem na naszych stadionach. Wyjazdowa ekipa z Niepołomic tym razem udała się na Podkarpacie w solidnej liczbie 134. Doping prowadzony przez Bogdana, wsparty bębnem prezentował się dobrze przez znaczną część spotkania. Obiekt w Mielcu jest dobrze znany większości fanów uczęszczających na wyjazdowe starcia Puszczy i niczym nie mógł zaskoczyć. Położenie sektora gości na stadionie w Mielcu nie zapewnia idealnych warunków do oglądania sportowych zmagań, ponieważ widoczność jest mocno ograniczona. Również umieszczenie punktu gastronomicznego u samej góry sektora, w pobliżu wejścia do toalet, pozostawia wiele do życzenia. W kulminacyjnych momentach jak choćby w przerwie, tworzy się tam spory ścisk, co nie sprzyja dokonywaniu zakupów, jak i potencjalnej konsumpcji.
PLUSY I MINUSY MECZU
+ dobra postawa defensywy Stali, która powstrzymywała większość ataków, szczególnie udanie prezentował się duet środkowych obrońców Szala-Puerto
+ ładna i ważna bramka Barczaka po strzale zza pola karnego
+ Paweł Kruszelnicki znowu potwierdził, że jest najlepszym zawodnikiem Stali w tym sezonie, jeśli chodzi o konkrety w ofensywie (7 bramka, ma dodatkowo 6 asyst)
+ niezwykle efektowna i widowiskowa oprawa fanów z Mielca
-duży błąd Kasolika przy bramce na 1:0, po którym otworzyła się droga do bramki
-słaby występ Iwao, który został zmieniony w przerwie





















