Bramki:
1:0 Kōsei Iwao 9 min.
2:0 Amarildo Gjoni 13 min.
2:1 Konrad Andrzejczak 29 min.
Puszcza: Michał Perchel (90, Wiktor Kowal) – Norbert Barczak, Konrad Stępień, Łukasz Sołowiej, Kacper Przybyłko – Kōsei Iwao (71, Mateusz Stępień), Adrian Piekarski, Michał Walski, Wojciech Hajda (71, Jakub Stec), Mateusz Cholewiak (90, Igor Pieprzyca) – Amarildo Gjoni (77, Christopher Simon).
Polonia: Wojciech Banasik – Kacper Michalski (66, Jakub Apolinarski), Jakub Szymański, Ołeksandr Azaćkyj (52, Grzegorz Szymusik), Matej Matić, Lucjan Zieliński (85, Patryk Stefański) – Oliwier Kwiatkowski, Mikuláš Bakaľa (66, Mikołaj Łabojko), Tomasz Gajda, Konrad Andrzejczak – Kamil Wojtyra (66, Jean Franco Sarmiento).
żółte kartki: Stec, Simon – Matić.
sędziował: Łukasz Karski (Słupsk).

Sporo pozytywnych wrażeń dostarczył rozegrany w sobotni wieczór pojedynek ligowy w Niepołomicach. Puszcza pokonała Polonię Bytom i miejmy nadzieje wróciła na zwycięski szlak. Stadion przy ul. Kusocińskiego staję twierdzą nie do zdobycia. W szóstym domowym meczu rozegranym w 2026 roku ,, Żubry’’ odniosły piąte zwycięstwo, tracąc punkty jedynie w zremisowanym 1:1 starciu ze Śląskiem.
Tomasz Tułacz przed rozpoczęciem meczu musiał zmierzyć się ze sporym wyzwaniem, jakim było ,,poskładanie’’ wyjściowej jedenastki w związku z licznymi absencjami. Szkoleniowiec Puszczy nie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Nascimento oraz kontuzjowanych Mrozińskiego, Kasolika czy Korczakowskiego. Z tych przyczyn szanse gry od początku otrzymał choćby dawno nie widziany w wyjściowym zestawieniu Sołowiej czy ostatnio wchodzący z ławki Walski. Do składu powróciły również nasze najlepsze ,,armaty’’ w osobach Iwao i Gjoniego, co jak się później okazało było kluczowe dla końcowego rozstrzygnięcia.
Gospodarze fantastycznie weszli w spotkanie z beniaminkiem. Nie minął jeszcze kwadrans a na tablicy wyników mieliśmy już dwubramkowe prowadzenie ,,Żubrów’’. Jako pierwszy do bramki trafił Iwao, który w 9 minucie skorzystał z dośrodkowania Cholewiaka po krótkim rozegraniu rzutu różnego i precyzyjnym strzałem głową nie dał szans Banasikowi. Wynik podwyższył Gjoni, który z kolei wykorzystał ponownie świetną asystę Cholewiaka i trafił pewnie do siatki w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Chwile wcześniej doświadczony skrzydłowy odebrał piłkę Szymańskiemu bardzo nieporadnie wyprowadzającemu akcję na swojej połowie. Polonia odpowiedziała niecelnym strzałem z powietrza Michalskiego, zamykającego wrzutkę Gajdy. W 22 i 23 min. zagrożenie pod bramką Perchela sprawiał Andrzejczak, który najpierw po dobrej indywidualnej akcji uderzył zbyt lekko a następnie zza pola karnego minimalnie obok bramki. Popularne przysłowie mówi do trzech razy sztuka i tak było w przypadku pomocnika Bytomian. W 28 min. błąd popełnił Perchel. Wychodząc do dośrodkowania z prawej strony minął się z piłką, którą przejął Zieliński, dograł wzdłuż bramki do nabiegającego Andrzejczaka a ten pewnie skierował ją do siatki strzelając jeszcze przed przerwą ważną, kontaktową bramkę. Dwie minuty później sytuacyjnie główkował z kilku metrów od bramki Gjoni ale Banasik nie dał się zaskoczyć. Przed zejściem do szatni mieliśmy jeszcze okazję bramkowe. Najpierw dwukrotnie z wolnych próbował Gajda a w 44 min. po dośrodkowaniu Hajdy bliski sfinalizowania akcji był Przybyłko.
Po zmianie stron to goście prezentowali się lepiej, dążąc do wyrównania. W 53 min. w niezłej sytuacji niecelnie głową strzelał Wojtyra. Chwilę później Kwiatkowski stworzył zagrożenie po ostrej centrze z lewej strony, lecz tym razem Perchel sytuacyjnie odbił futbolówkę. W 63 min. bramkarz gospodarzy obronił również niezłą główkę Andrzejczaka. W 75 min. Puszcza miała dobrą szansę w zasadzie zamknąć mecz. Po przejęciu piłki na połowie rywala na bramkę ruszył Gjoni wraz z dwoma partnerami. Ostatecznie Albańczyk niepotrzebnie zdecydował się oddać słaby strzał, a wbiegający Cholewiak miał słuszne pretensję, że nie otrzymał podania będąc w lepszej pozycji.
W końcówce podopieczni trenera Tułacza skupili się na bronieniu korzystnego rezultatu. Trochę nerwowości przyniosła wymuszona urazem zmiana w bramce w doliczonym czasie gry, kiedy Kowal musiał zastąpić Perchela, ale w tym czasie zespół beniaminka z Bytomia nie zdołał stworzyć większego zagrożenia.
Sobotnia wygrana, przy dość niespodziewanej porażce ŁKS-u w Tychach przyniosła awans Puszczy do pierwszej dziesiątki w tabeli. Aktualnie z 41 punktami zajmujemy 9.miejsce tracąc do pierwszej szóstki zaledwie dwa oczka. W zgoła innych nastrojach wracali do domu piłkarze Polonii, która po przerwie zimowej nadal pozostaje bez wygranej. Tylko dzięki świetnej postawie jesienią zawdzięczają oni bezpieczną sytuację i brak realnego zagrożenia (jedynie matematycznie) walką o utrzymanie.
Na trybunach czuć było atmosferę piłkarskiego widowiska. Fani Puszczy zasiadający na sektorze D jak zwykle wspierali dopingiem swoich ulubieńców przez całe 90 minut. A nie było to łatwe zadanie, bowiem przyjezdni z Bytomia dotarli w bardzo licznej grupie, wypełniając sektor gości. Poloniści udowodnili, że pod względem kibicowskim mają bardzo solidną ekipę w skali całej kraju.
PLUSY I MINUSY MECZU
+ świetne wejść w meczu Puszczy, mimo licznych problemów kadrowych
+ znakomita postawa Cholewiaka w początkowej fazie meczu, kiedy zaliczył dwie ładne asysty
+ duet strzelecki Iwao-Gjoni znów wyszedł od początku i od razu przełożyło się to na efekty w ofensywie
+ w zespole gości wyróżniał się Andrzejczak, który oprócz strzelonej bramki stwarzał najwięcej zagrożenia
-fatalny błąd Szymańskiego z 13 min, kiedy to po jego stracie otworzyła się droga do zdobycia drugiej bramki
– niestety, ale znów błąd Perchela (podobnie jak z Polonią W.) doprowadza do straty bramki










