Bramka:
1:0 Amarildo Gjoni 50 min. (karny)
Puszcza: Michał Perchel (90, Wiktor Kowal) – Norbert Barczak, Konrad Stępień, Konrad Kasolik, Kacper Przybyłko – Kōsei Iwao (90, Kacper Śmiglewski), Adrian Piekarski, Michał Walski, Wojciech Hajda (90, Jakub Stec), Mateusz Cholewiak (68, Mateusz Stępień) – Amarildo Gjoni (90, Piotr Mroziński).
ŁKS: Łukasz Bomba – Jasper Löffelsend (76, Serhij Krykun), Sebastian Rudol, Artur Crăciun, Łukasz Wiech, Gustaf Norlin – Kacper Terlecki, Mateusz Wysokiński (76, Antoni Młynarczyk), Maciej Wojciechowski (76, Bastien Toma) – Andreu Arasa (64, Mateusz Lewandowski), Fabian Piasecki.
żółte kartki: Walski, Przybyłko, Gjoni – Crăciun, Bomba.
czerwona kartka: Adrian Piekarski (59. min).
sędziował: Mateusz Jenda (Warszawa).
widzów: 1752.

Bardzo dużo wrażeń dostarczył mecz kończący 33 kolejkę I ligi. W swoim ostatnim spotkaniu rozgrywanym w Niepołomicach w tym sezonie, piłkarze Puszczy zaprezentowali to czego oczekują od nich kibice, czyli niezwykle waleczną i ambitną postawę do końca, która przyniosła efekt w postaci zwycięstwa nad silnym rywalem. Mimo wielu trudności i przeszkód zdołali oni utrzymać do końca jednobramkowe prowadzenie.
Przed rozpoczęciem rywalizacji boiskowej ogłoszono wiadomość o nawiązaniu współpracy pomiędzy Puszczą a Górnikiem Zabrze, która m.in. polegać będzie na ogrywaniu w Niepołomicach młodych i perspektywicznych zawodników z ekstraklasowicza. Z tej okazji na trybunach gościł Lukas Podolski, który na dniach nabędzie większościowy pakiet akcji tego zasłużonego klubu ze Śląska.
Samo spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia przyjezdnych. Już w 2 min groźnie zza pola karnego strzelał Löffelsend, ale zarówno jego próbę jak i dobitkę Piaseckiego skutecznie wybronił Perchel. Dziesięć minut później najlepszy strzelec ŁKS z łatwością wygrał walkę o pozycję z K.Stępniem i znów nie zdołał pokonać młodego bramkarza gospodarzy. Chwilę później na czystą pozycję wybiegł z kolei Arasa, ale dogoniony przez Barczaka uderzył bardzo niecelnie. W 29 min goście stanęli przed najlepszą szansą na objęcie prowadzenia bowiem otrzymali rzut karny za mocno wątpliwy faul Kasolika, który lekko pchnął Piaseckiego. Do piłki podszedł sam poszkodowany, ale został zatrzymany przez kapitalnie dysponowanego Perchela, który zdołał również zatrzymać dobitkę. Tuż przed zejściem na przerwę niewiele z główki pomylił się Piekarski.
Po zmianie stron podopieczni trenera Tułacza ruszyli z akcją ofensywną, zakończoną mocnym strzałem Gjoniego, który został zablokowane przez Wiecha a zawodnicy Puszczy od razu sygnalizowali zagranie ręką w polu karnym, lecz arbiter pozostał niewzruszony, pozwalając gościom wyprowadzić kontratak. Chwile później Mateusz Jenda został jednak poproszony do ekranu i po analizie VAR podyktował rzut karny, następnie zamieniony na bramkę przez naszego Albańskiego snajpera. Niespełna pięć minut później duet sędzia i VAR ponownie wystąpił w roli głównej. Tym razem efektem było pokazanie czerwonej kartki dla Piekarskiego za faul w środku pola. W tej sytuacji wydaje się, że pierwotna decyzja o ukaraniu pomocnika gospodarzy kartką koloru żółtego była w zupełności wystarczającym wymiarem kary. Oznaczało to konieczność gry w osłabieniu przez więcej niż 30 minut. Do samego końca ,,Żubry’’ skupiły się na obronie korzystnego rezultatu. W 70 min miejscowym fanom zadrżały na chwilę serca, kiedy Piasecki trafił do siatki, lecz tym razem trafienie nie zostało uznane ze względu na wcześniejszy faul Lewandowskiego w ataku. Wprowadzony z ławki napastnik Łodzian dwukrotnie jeszcze zagrażał bramce w doliczonym czasie gry, ale bezskutecznie i po upływie blisko dziewięciu dodatkowych minut arbiter zakończył spotkanie a zawodnicy Puszczy mogli wykonać na środku taniec radości.
Zwycięstwo z ŁKS oznacza, że Puszcza nadal pozostaje w grze o udział w barażach, w których na pewno zobaczymy Wieczystą, Chrobrego oraz z dużym prawdopodobieństwem Ruch. Na ostatnie miejsce szanse wciąż zachowują cztery zespoły. Aby awans do ostatecznej batalii o ekstraklasę ziścił się dla ekipy ,,Żubrów’’ muszą oni wygrać swój ostatni wyjazdowy pojedynek z Miedzią a z kolei ŁKS (u siebie podejmie zdegradowanego Górnika) i Polonia W. (wyjazd do Opola) nie mogą wygrać swoich meczów. Realnie patrząc szanse na powodzenie są niewielkie, ale dopóki piłka grze wszystko może się wydarzyć i na szczęście na ostatni wyjazd do Legnicy udajemy się będąc nadal w aktywnym boju o baraże!
Poniedziałkowe spotkanie miało jeszcze jednego bohatera, którym tym razem co prawda nie zagrał, ale zebrał ogromną burzę oklasków. Chodzi oczywiście o Łukasza Sołowieja, który po zakończeniu sezonu pożegna się z drużyną Puszczy. W symbolicznej 27 minucie (Łukasz występuję z numerem 27 na koszulce) wszyscy fani wstali z miejsc i gromkimi brawami oraz skandowaniem nazwiska podziękowali temu niezwykle zasłużonemu zawodnikami za to co zrobił dla ,,Żubrów,,. Łukasz był symbolem niezwykle walecznej postawy, która charakteryzuje grę naszej drużyny, ponadto strzelił jak na obrońcę całkiem sporo bramek. Do Puszczy trafił zimą 2021 roku z GKS Tychy. Łącznie w naszych barwach rozegrał 103 mecze i zdobył 13 bramek (w tym w ekstraklasie bilans 39/7). W przerwie zawodów odbyła się uroczystość podziękowania Sołowiejowi w której uczestniczyli przedstawiciele zarządu Jarosław Pieprzyca i Marek Bartoszek. Sam zawodnik podszedł również na sektor D i z ,,gniazda’’ wygłosił przemówienie kierując sporo podziękowań w stronę kibiców.
PLUSY I MINUSY MECZU
+ kolejny świetny występ Perchela, który w ostatnim czasie wyrasta na bohatera. Tym razem obronił karnego oraz dołożył sporo udanych interwencji
+perfekcyjnie wykonany rzut karny przez Gjoniego, który nie dał szans bramkarzowi, mimo, że ten wyczuł intencje strzelca
+ godne pożegnanie Łukasza Sołowieja, który po 4 latach pobytu w Puszczy po sezonie odejdzie z klubu
-bardzo kiepski stan murawy
-nienajlepsza postawa arbitra, który miał sporo wątpliwych decyzji
-indywidualne błędy stoperów gospodarzy, po których ŁKS dochodził do sytuacji strzeleckich

















