4 października 2024 r. (piątek), godz. 18:00, Stadion Cracovii
PUSZCZA NIEPOŁOMICE – GKS Katowice 0:6 (0:2)
Bramki: Kowalczyk 31, Bergier 41, Repka 57, Jędrych 73-k., Nowak 77-k., Antczak 86
Puszcza: Michał Perchel – Piotr Mroziński, Artur Crăciun (71, Hubert Tomalski), Roman Yakuba (55, Łukasz Sołowiej), Michal Sipľak – Lee Jin-hyun, Konrad Stępień (82, Mateusz Stępień), Michał Walski (46, Jakub Serafin), Wojciech Hajda (71, Krystian Okoniewski), Dawid Abramowicz – Michális Kossídis.
GKS Katowice: Dawid Kudła – Alan Czerwiński (78, Mateusz Marzec), Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz (78, Aleksander Komor), Marcin Wasielewski (82, Jakub Antczak) – Adrian Błąd, Mateusz Kowalczyk (78, Bartosz Baranowicz), Oskar Repka, Bartosz Nowak -Sebastian Bergier (46, Borja Galán).
żółte kartki: Klemenz
sędziował: Karol Arys (Szczecin)
widzów: 1609.
Relacja z boiska:
Po takich zdarzeniach jakie miały miejsce w ostatni piątek naprawdę ciężko znaleźć słowa, które w racjonalny sposób wytłumaczą to co wydarzyło się w spotkaniu przeciwko beniaminkowi ligi GKS Katowice. W tym miejscu, jako podsumowanie można posłużyć się jednym z popularniejszych nagłówków jaki pojawił się po meczu w wielu przekazach medialnych, który parafrazując znaną produkcje filmową mówił o istnej ,,katowickiej masakrze piłą mechaniczną,, dokonanej w niepołomickiej puszczy. Do wydarzeń z boiska dostosowała się również aura. Padający deszcz z jednej strony przełożył się na niską frekwencje na trybunach a z drugiej był tego dnia dobrym tłem dla boiskowej postawy piłkarzy Puszczy, nad których grą morze łez wylał zapewne niejeden z kibiców, jak również niebo.
Początek gry nie zwiastował jeszcze zbliżającego się pogromu, gospodarze mieli nawet szanse otworzyć wynik w 2 minucie kiedy to niewiele pomylił się Michał Siplak. Później inicjatywa należała już tylko do rywali z Górnego Śląsk, którzy w 11 minucie po dobrym uderzeniu zza pola karnego Marcina Wasielewskiego byli blisko objęcia prowadzenia, jednak dobrze w bramce spisał się Michał Perchel, dla którego był to drugi z rzędu ligowy występ w wyjściowym składzie. Dobrze spisujący się wahadłowy GKS miał kolejną okazję kilka minut później, ale interweniujący ponownie Perchel oraz wybijający z linii piłkę Siplak zapobiegli utracie gola.
Festiwal strzelecki rozpoczął w 31 minucie świeżo upieczony reprezentant Polski Mateusz Kowalczyk, który po dobrze rozegranym rzucie rożnym oddał płaski strzał lewą nogą. Wynik podwyższył 10 minut później Sebastian Bergier. Środkowy napastnik gości wykorzystał znakomite podanie Oskara Repki, który tego dnia rozgrywał świetne zawody. Do asysty dorzucił również bramkę na początku drugiej połowy, kiedy po zgraniu Bartosza Nowaka z bliskiej odległości trafił do siatki na 3:0. Kolejne dwa gole dla GKS-u były konsekwencją rzutów karnych podyktowanych przez sędziego Karola Arysa za faule w polu karnym popełnione przez Piotra Mrozińskiego i Konrada Stępnia. Pewnymi egzekutorami jedenastek okazali się Arkadiusz Jędrych i Bartosz Nowak. Wynik meczu ustalił w 86 minucie wprowadzony chwilę wcześniej na boisko młodzieżowiec Jakub Antczak, który wykorzystał kompletną nieporadność obrońców gospodarzy przy dobijaniu strzału Nowaka w słupek.
Ostatnie występy podopiecznych Tomasza Tułacza powodują, że trzeba zacząć poważniej mówić o kryzysie formy a nie tylko lekkiej zadyszce. Piątkowa przegrana była trzecią z rzędu w meczach ligowych i szóstym kolejnym meczem bez zwycięstwa. W efekcie Żubry znalazły się w strefie spadkowej zajmując aktualnie przedostatnie miejsce w tabeli. Bardzo podobny kryzys miał miejsce w zbliżonym etapie poprzedniego sezonu, kiedy to po przegranej w 14 kolejce 0:2 z Pogonią zanotowaliśmy serię ośmiu meczów bez wygranej, która to ostatecznie została przerwana wyjazdową wygraną z Wartą i zapoczątkowała niezłą końcówkę jesieni. Mamy nadzieje, że historia powtórzy się niebawem i kolejne mecze przyniosą poprawę gry i wreszcie będziemy mogli cieszyć się z wywalczenia trzech punktów.
Jeśli chodzi o rozmiary porażki to chyba tylko starsi kibice pamiętają kiedy poprzednio Puszcza schodziła do szatni z tak dużym bagażem straconych bramek. Po raz ostatni różnicą co najmniej pięciu goli w meczu ligowym przegraliśmy 0:5 w Częstochowie dokładnie 10 lat temu (sezon 14/15, II liga). Jeśli szukać jeszcze bardziej dotkliwych porażek to musielibyśmy chyba cofnąć się do lat 90-tych i czasów gry w A klasie i meczu z wiosny 1997 r. zakończonego porażką 0:9 z Zielonką Wrząsowice.
Tak sromotna porażka rzecz jasna jest bardzo bolesnym doświadczeniem i pewnie długo będzie raną na sercu niejednego kibica, jednak nie zapominajmy, że to tylko jeden mecz i strata ledwie trzech punktów. Sezon jest jeszcze długi i przed nami zapewne wiele pozytywnych emocji. Po takich meczach często powtarza się, że lepiej przegrać raz 6:0 niż sześć razy po 1:0. Być może będzie to przysłowiowy zimny prysznic i moment zwrotny bieżącego sezonu. Przed nami kolejna przerwa reprezentacyjna, czyli dobry czas aby ochłonąć, wyciągnąć wnioski i odpowiednio przygotować się do kolejnego ligowego boju. Trzeba również pamiętać, że jak pokazują ekstraklasowe historie, przeważnie drugi sezon jest dla takich nowicjuszy jak Puszcza prawdziwą weryfikacją. Często w pierwszym sezonie na fali euforii udaje się ugrać dobry wynik, natomiast kolejne rozgrywki kiedy rywale znają choćby lepiej styl gry drużyny, powodują że walka o ligowy byt jest znacznie trudniejsza.
W tym miejscu nie sposób również przejść obojętnie wobec postawy naszych rywali. Zawodnicy GKS-u zaprezentowali znakomitą dyspozycję, momentami na tle gospodarzy wyglądali jakby przybyli z innej piłkarskiej galaktyki, aby udzielić piłkarzom z Niepołomic prawdziwej lekcji nowoczesnego i przede wszystkim skutecznego futbolu. Trzeba pogratulować trenerowi Rafałowi Górakowi, ponieważ stworzył z drużyny beniaminka naprawdę ciekawy zespół, który nie dość, że ostatnio regularnie potrafi punktować, to dokłada do tego ładną dla oka grę ofensywną, strzela sporo bramek i zaczyna piąć się coraz wyżej w ligowej tabeli.
Relacja z Trybun
W piątkowe popołudnie na trybunach zasiadło 1609 widzów. Jeśli można cokolwiek pozytywnego powiedzieć o meczu z GKS Katowice to na słowa uznania zasługuję postawa fanów z Niepołomic. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych i niekorzystnego rezultatu zmagań sportowych, nasi sympatycy niemal przez cały mecz prowadzili głośny i równy doping. Problemy z nagłośnieniem sprawiły, że trzeba było prowadzić go jak za starych dobrych czasów z I ligi, co chyba wzbudziło jeszcze dodatkową motywację i energię do wspierania wyjątkowo nieporadnych tego dnia piłkarzy. Wielkie brawa dla kibiców, miejmy nadzieje, że ten entuzjazm nie opadnie i w kolejnych meczach również staniemy na wysokości zadania i swoim wsparciem nadal będziemy przysłowiowym dwunastym zawodnikiem. Piłkarze i sztab szkoleniowy przeżywają trudny czas dlatego musimy zrobić co w naszej mocy aby pomóc im wyjść na prostą.