Pogoń: 57. Jakub Lemanowicz – 14. Damian Jakubik, 3. Bartosz Dembek, 6. Marcin Flis, 2. Krystian Miś – 11. Maciej Famulak (90, 4. Przemysław Misiak), 10. Miłosz Drąg, 31. Ernest Dzięcioł (70, 23. Krzysztof Danielewicz), 7. Damian Szuprytowski (83, 9. Alan Rybak), 56. Cezary Demianiuk (82, 95. Nikodem Zielonka) – 13. Karol Podliński.
Puszcza: 31. Michał Perchel – 67. Norbert Barczak (57, 2. Konrad Kasolik), 5. Konrad Stępień, 27. Łukasz Sołowiej, 8. Piotr Mroziński (83, 4. Adam Gałązka) – 10. Mateusz Cholewiak, 16. Michał Walski, 88. Filipe Nascimento (83, 11. Olaf Korczakowski), 22. Christopher Simon (74, 13. Radosław Kanach), 18. Emmanuel François – 17. Kōsei Iwao (74, 9. Kacper Śmiglewski).
żółte kartki: Podliński, Jakubik, Demianiuk – Filipe Nascimento, Kasolik, Cholewiak, Kanach.
sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec).
widzów: 1917.

Relacja z meczu
Ten mecz miał być przełamaniem dla Żubrów. Ogromnie liczyliśmy na 3 pkt, które wrócą do Niepołomic i pozwolą odbić się w tabeli 1 ligi. Niestety, plan na to spotkanie, o ile jakiś w ogóle był – nie wypalił.
Godzinę przed meczem poznaliśmy skład naszej drużyny. Trener zdecydował się na kilka roszad i w wyjściowej jedenastce wyszli m.in. Łukasz Sołowiej – wracający po drobnym urazie a także Emmanuel Francois czy Kosei Iwao, którzy do tej pory wchodzili na zmiany. I już tutaj pojawiły się pytania wśród kibiców, jak ta dwójka nowych zawodników musi prezentować się na treningach i grach wewnętrznych skoro trafili do podstawowego składu, a w rozegranych do tej pory meczach ,delikatnie mówiąc, raczej nie zachwycili i nie wnieśli ożywienia w poczynania zespołu?
Na pierwszą akcję w tym meczu musieliśmy czekać aż do 21 minuty, kiedy to Pogoń Siedlce ruszyła prawą stroną. Podliński odegrał piłkę w polu karnym do wbiegającego Famulaka, a ten niecelnie uderzył na bramkę Michała Perchela. Kolejną akcję gospodarze przeprowadzili 6 minut później. Akcja oskrzydlająca lewą stroną, dośrodkowanie w pole karne przez Krystiana Misia wprost na nogę Ernesta Dzięcioła, który pomimo asysty dwóch naszych zawodników, zdołał oddać strzał na naszą bramkę. Jednak tym razem dobrze interweniował Michał Perchel.
Pierwsza składna akcja Puszczy miała miejsce w 34 minucie. Walski na prawej stronie uruchomił podaniem Mateusza Cholewiaka, który odważnie wbiegł w pole karne, nawinął obrońcę gospodarzy, jednak oddał niecelny strzał na bramkę której strzegł Jakub Lemanowicz. Kolejna akcję nasi zawodnicy przeprowadzili dwie minuty później. Dośrodkowanie Cholewiaka z prawej strony boiska wprost na głowę Iwao, który głową przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Była to doskonała okazja i od napastnika należy wymagać aby takie strzały były zakończone uderzeniem chociaż w światło bramki.
W 42 minucie uruchomiła się lewa strona naszej drużyny. Simon odebrał piłkę ze środka boiska do wbiegającego Mrozińskiego, który szybkim podaniem starał się uruchomić Emmanuela Francois. Nasz pomocnik odważnie wbiegł w pole karne gospodarzy a następnie odegrał piłkę w środek pola karnego, gdzie czekało czterech zawodników Puszczy. I nastąpił chaos: próba strzału Sołowieja, następnie Mrozińskiego który trafił w obrońcę gospodarzy po czym piłka opuściła pole karne. Jeszcze próba Simona z dystansu, która zatrzymała się na kolejnym obrońcy Pogoni Siedlce, kolejna wrzutka na aferę i piłka spadła pod nogi Mrozińskiego, który spróbował strzału z linii pola karnego – jednak i tym razem piłka poszybowała wysoko ponad poprzeczką.
W 44 minucie jeszcze jedna próba Żubrów – akcja lewą stroną Simona i Francoisa, która zakończyła się zablokowanym przez obrońców strzałem. Wynik do przerwy 0:0.
Po przerwie, zaledwie 38 sekund po gwizdku sędziego, akcja gospodarzy, która zakończyła się zdobyciem bramki. Radość Famulaka nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ sędzia asystent oraz sędzia główny, słusznie dopatrzyli się pozycji spalonej w tej akcji. Jednak ta akcjapokazała, że Pogoń będzie chciała zgarnąć pełną pulę w tym meczu. W 49 minucie meczu przerzucenie piłki na lewą stronę, z którą popędził Francois, następnie zbiegł do środka i oddał strzał z dystansu, który sprawił dużo problemów bramkarzowi gospodarzy – wybił piłkę przed siebie gdzie stał już napastnik Puszczy – Iwao. Jednak nie zdołał oddać strzału na bramkę rywali.
W 56 minucie strzał z 20 metra oddał Barczak, jednak kapitalna interwencja Lemanowicza uchroniła gospodarzy przed stratą bramki. W 90 minucie jeszcze jedna okazja zawodników Puszczy – dośrodkowania z rzutu rożnego Walskiego wprost na głowę Kasolika – również i tym razem bramkarz gospodarzy wybronił tę piłkę.
W 94 minucie gospodarze mieli świetną akcję na zdobycie kompletu punktów, ale Alan Rybak wydawał się być zaskoczony, również jak obrońcy Puszczy, idealną piłką zagraną z linii końcowej pola karnego.
W 96 minucie sędzia główny zakończył to „porywające spotkanie”. Remis 0:0, który należy uznawać jako stratę kolejnych punktów przez drużynę Żubrów – a liga zaczyna uciekać. Po tym meczu Puszcza Niepołomice zameldowała się w strefie spadkowej 1 ligi – 16 miejsce z zaledwie 5 zdobytymi punktami w siedmiu kolejkach – nie tak to miało wyglądać.
Na konferencji trener Tomasz Tułacz powiedział, że brakuje jednego spotkania, które pozwoli przełamać niechlubną passę naszej drużyny – mamy nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej, bo smaku zwycięstwa w ligowych meczach, ostatni raz, zaznaliśmy 16 marca 2025 roku z Piastem Gliwice.
Najlepszym podsumowaniem tego meczu są słowa komentatorów: „Mecz który nas nie porwał i o którym bardzo szybko zapomnimy”.
Tak wiele pytań, obaw i niepewności wkrada się w serca kibiców Żubrów. Kolejny mecz z bezbarwną grą, sytuacji ofensywnych jak na lekarstwo, widoczny brak zgrania i pomysłu na grę. Zmiany personalne w drużynie na wielką skalę, ale progresu trudno się dopatrzeć. Ciężki los kibica Puszczy po spadku z Ekstraklasy. Pozostaje nam wierzyć, mieć nadzieję na lepsze jutro, czekać na radość z gry naszego zespołu – bo w końcu będzie, prawda?
Puszcza do też MY! Ale dajcie nam w końcu więcej radości!
Relacja z trybun (Robert Toroń):
Na wyjazdowy mecz Puszczy dotarło 20 osób ( przyjechała 7 osobowa grupa zorganizowanym busem a pozostałe osoby prywatnym transportem). Atmosfera na trybunach była dobra. Gra naszej drużyny nie zachęcała jednak do ciągłego dopingu. Jednak kilkukrotnie udało się nam zaznaczyć naszą obecność.
Catering na stadionie b.słaby – długi czas oczekiwania na zamówienia. Giętej nie wystarczyło dla wszystkich a do tego słabo wypieczona tylko w bułce ( bez musztardy i ketchupu) za cenę 20 zł. Warunki na trybunach były ciężkie bo co jakiś czas padał deszcz a miejsca pod dachem było mało i ze względu na zamontowaną plekse była tam bardzo słaba widoczność.
Po meczu podeszli do nas piłkarze i przybyli piątki z naszymi dzieciakami a kibice podziękowali za walkę i odśpiewali Piotrkowi Mrozińskiemu głośne 100 lat z okazji urodzin które obchodził w tygodniu ( widać było że się bardzo ucieszył bo podziękował oklaskami). Po meczu sprawnie opuściliśmy stadion a policja eskortowała nas za miasto.











