
Bramki:
0:1 Artur Craciun 17 min. (karny)
1:1 Mariusz Fornalczyk 44 min.
2:1 Martin Remacle 80 min.
Korona: Rafał Mamla – Hubert Zwoźny (46, Marcus Godinho), Kóstas Sotiríou, Bartłomiej Smolarczyk, Miłosz Trojak, Marcel Pięczek (82, Jakub Konstantyn) – Wiktor Długosz (70, Pedro Nuno), Martin Remacle (88, Wojciech Kamiński), Nono, Mariusz Fornalczyk – Adrián Dalmau (82, Jewgienij Szykawka).
Puszcza: Kewin Komar – Artur Crăciun, Łukasz Sołowiej (59, Antoni Klimek), Roman Yakuba, Dawid Abramowicz – Ioan-Călin Revenco, Jakub Serafin (59, Gieorgij Żukow), Jani Atanasov, Jakov Blagaić (80, Michális Kossídis), Mateusz Stępień (86, Artur Siemaszko) – Gierman Barkowskij (86, Jakub Stec).
żółte kartki: Zwoźny, Godinho – Serafin, Revenco, Stępień, Crăciun.
sędziował: Paweł Malec (Łódź).
widzów: 9996..
Stolica województwa świętokrzyskiego po raz kolejny okazała się niegościnna dla zespołu Puszczy. Drugi pojedynek na poziomie ekstraklasy rozgrywany w Kielcach, zakończył się wygraną Korony, co oznacza, że ,,Żubry’’ nadal nie potrafią na tym poziomie ligowym znaleźć patentu na ,,Złocisto-Krwistych’’, ponieważ pozostałe ich mecze rozgrywane w roli gospodarza, kończyły się podziałem punktów. Wygrana zespołu prowadzonego przez trenera Jacka Zielińskiego powoduje, że Korona ma już 10 punktów przewagi nad strefą spadkową, co w praktyce oznacza, że brak utrzymania na koniec sezonu, należy rozpatrywać w kategorii cudu. Dużo bardziej skomplikowana robi się sytuacja Niepołomiczan, którzy odnotowali drugą porażkę z rzędu i dalszej nieporadności Zagłębia i Stali, zawdzięczają wciąż niewielką stratę do bezpiecznej lokaty.
Relacja z boiska:
Do meczu w roli faworyta przystępowała rzecz jasna Korona, która jest prawdziwą rewelacją ligi, po przerwie zimowej. Do piątkowego meczu ,,Scyzory’’ we wcześniejszych pięciu grach zanotowały świetny bilans trzech zwycięstw i dwóch remisów. Po ostatniej przegranej 0:1 z Motorem, dużo większa presja towarzyszyła zawodnikom Puszczy, którzy zadomowili się w strefie spadkowej. Zadania w piątek nie ułatwiała trenerowi Tułaczowi, absencja dwóch podstawowych obrońców: Szymonowicza i Mrozińskiego, z powodu nadmiaru żółtych kartek. Ponadto szkoleniowiec gości, nie mógł skorzystać z usług Cholewiaka, który zmaga się z urazem. Szansę gry od początku otrzymał Revenco, dawno nie widziany w wyjściowym składzie.
Pierwsza dogodną okazję na zdobycie bramki, mieli gospodarze w 10. minucie. Po wrzutce z rożnego głową strzelał Długosz, ale zmierzającą do bramki piłkę wybił Sołowiej. Kilka minut później Puszcza wykonywała rzut wolny z okolic pola karnego. Przy zablokowanym strzale Atanasova sędziowie dopatrzyli się wyraźnego odbicia ręką jednego z zawodników w murze i po wideoweryfikacji, Paweł Malec podyktował rzut karny. Do ,,jedenastki’’ podszedł niezawodny w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła Craciun, i pewnym strzałem dał niespodziewane prowadzanie gościom. Po stracie gola, podrażnieni gospodarze rzucili się do odrabiania strat, a prym w poczynaniach ofensywnych wiódł, dynamiczny skrzydłowy Mariusz Fornalczyk. Najpierw w 27. minucie młodzieżowy reprezentant Polski przeprowadził świetny rajd lewą stroną, wyłożył piłkę do Zwoźnego, którego strzał został zablokowany, a dobijający z paru metrów Długosz przestrzelił nad poprzeczką. Minutę później Fornalczyk wpadł w pole karne i z ostrego kąta trafił w poprzeczkę. W 44. minucie znów roli głównej wystąpił ten sam zawodnik. Fornalczyk przejął piłkę w środkowej strefie, pociągnął kilka metrów i popisał się precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego, po ziemi w róg bramki, doprowadzając do wyrównania. Niewiele brakło, a gospodarze schodziliby na przerwę prowadząc. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy dobrze z wolnego uderzał były zawodnik Puszczy Marcel Pięczek, piłkę z trudem odbił Komar, który następnie przy pomocy słupka wybronił dobitki Dalmau.
Od początku drugiej części inicjatywa należała do gospodarzy, którzy konsekwentnie dążyli do objęcia prowadzenia. W 64 min po raz kolejny przyjezdnym zadrżały serca za sprawą Fornalczyka, który minimalnie niecelnie uderzył lewą nogą z powietrza z okolicy 16 metra. Puszcza najlepszą szansę miała w 75.minucie, kiedy po długim wyrzucie z autu, piłkę głową przedłużył Craciun, ale Blagaić w niezłej sytuacji trafił w Mamlę. Kilka minut później okazało się, że najlepszą bronią gospodarzy są tego dnia strzały z dystansu. W 77. minucie gości po strzale Pięczka jeszcze uchronił słupek. Ale w 80 minucie bohaterem okazał się Martin Remacle, który popisał się mocnym strzałem po ziemi z okolicy 20 metra i w ten sposób dał Koronie drugą bramkę. Trzeba przyznać, że belgijski pomocnik ma wyjątkowy patent na Puszcze, bowiem w czwartym meczu przeciwko niej, trafił do siatki już po raz trzeci. Dwie minucie później arbiter pokazał czerwoną kartkę za faul Craciunowi, ale podobnie jak w meczu z Legią, po analizie VAR, słusznie ją odwołał i reprezentant Mołdawii mógł dokończyć spotkanie. Do końca meczu zawodnicy z Kielc mądrze się bronili i dowieźli wygraną.
Drużyna Korony podtrzymała w ten sposób znakomitą passę siedmiu meczów z rzędu bez porażki w lidze. Widać świetną pracę trenera Jacka Zielińskiego, zwłaszcza jak popatrzymy na sytuacje wyjściową Puszczy i Korony, przed wznowieniem rozgrywek po przerwie zimowej. Do nowej rundy obydwa zespoły przystępowały z identycznym bilansem punktowym (18 punktów). Po rozegraniu 6 kolejek w nowym roku, sytuacja w tabeli wygląda zgoła odmiennie. Kielczanie mają aktualnie 10 punktów więcej od rywala z Niepołomic i w zasadzie zapewnili sobie już ligowy byt na przyszły sezon.
W następnej kolejce Puszcza w roli gospodarza zagra z Piastem Gliwice. Patrząc na sytuacje w tabeli, chyba trudno znaleźć lepszy moment na przełamanie i pierwszą historyczną bramkę oraz wygraną na stadionie w Niepołomicach
Relacja z trybun
Tradycyjnie już fani z Niepołomic stanęli na wysokości zadania i jak na piątkowe popołudnie, stawili się w Kielcach w bardzo przyzwoitej liczbie stu osób. Jak zwykle część osób wybrała przejazd zorganizowanym transportem autokarowym, a z racji niedalekiej odległości do największego miasta regionu świętokrzyskiego oraz dobrego połączenia drogowego, sporo osób dotarło własnymi samochodami. U większości kibiców widać było bojowe nastawienie, co przełożyło się na niezły doping, który jednak nieco gasł pod koniec meczu, wraz z entuzjazmem, wywołanym postawą naszych piłkarzy.
Stadion w Kielcach nosi obecnie nazwę Exbud Arena, związaną z firmą Exbud, która od jakiegoś czasu jest sponsorem Korony. Obiekt ten w przyszłym roku będzie obchodził jubileusz 20-lecia od inauguracyjnego meczu, rozegranego w marcu 2006 r, przeciwko Zagłębiu Lubin. Był to debiutancki sezon Korony na poziomie ekstraklasy, w drużynie brylował ówczesny król strzelców, Grzegorz Piechna, a sponsorem tytularnym była firma Kolpolter. Na tamten czas Kielce mogły poszczycić się najnowocześniejszym stadionem piłkarskim w kraju. Od tego momentu został zapoczątkowany pewnego rodzaju ,,boom’’ na budowę nowych obiektów piłkarskich w Polsce, które zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu, do czego przyczyniło się rzecz jasna przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji mistrzostw Europy w 2012 roku. Minęły blisko dwie dekady, i sytuacja z infrastrukturą na tyle się zmieniła w Polsce, że taki stadion jak Exbud Arena jest jednym z bardziej przeciętnych i nie wyróżniających się w lidze. Na samym obiekcie, choć nadal funkcjonalnym i zapewniającym niezłe warunki do oglądania meczów, widać już upływ czasu i pewnie niedługo zacznie się pojawiać konieczność prac remontowych. Bardzo kiepsko wygląda zwłaszcza strefa gastronomiczna, przeznaczona dla kibiców przyjezdnych. Jedno, dość obskurne i nadgryzione zębem czasu okienko, nie zachęca do konsumpcji. Jeszcze bardziej dziwi fakt ulokowania tejże części stadionu, tuż przy ciągu komunikacyjnym, prowadzącym do toalet. A żeby się dostać do tego miejsca, trzeba pokonać trochę schodów w dół. W ten sposób głodni czy spragnieni kibice, schodząc na dolny poziom, niczym do tajemniczych katakumb, muszą się przeciskać z tłumem osób podążających za potrzebą fizjologiczną, co zwłaszcza w przerwie meczu nie jest zbyt komfortowym doświadczeniem. Wracając do samego menu, to nie jest ono szczególnie rozbudowane. Poza stadionowym zestawem obowiązkowym, w postaci piwa i grillowanej kiełbaski w bułce, dostępne było jeszcze kilka rodzajów napojów oraz żurek.
Jeśli chodzi o młyn kibiców gospodarzy, to widać zorganizowaną i sprawną grupę. Przez cały mecz prowadzili oni głośny doping, a po meczu dość długo celebrowali wygrany mecz z piłkarzami. Widać, że ostatnie bardzo dobre wyniki, pozytywnie wpłynęły na atmosferę i nastroje fanów ,,Złocisto-Krwistych,, którzy z dużym prawdopodobieństwem, będą mogli oglądać ekstraklasę w stolicy świętokrzyskiego, również w następnym sezonie. Na koniec warto jeszcze wspomnieć miły gest i zarazem podziękować Panu Stanisławowi Jędrasowi. Ten wierny kibic z Wolicy, z okazji zbliżającego się dnia kobiet, obdarował kwiatami wszystkie panie podróżujące autokarem na piątkowy















