Relacja z meczu GÓRNIK ZABRZE – PUSZCZA NIEPOŁOMICE               1:1 (1:0)

Bramki:

1:0         Luka Zahović                   38 min.

1:1         Konrad Stępień               87 min.

Górnik : Michał Szromnik, Dominik Szala, Kryspin Szcześniak, Josema, Erik Janża, – Taofeek Ismaheel (88, Lukas Ambros),  Patrik Hellebrand, Dominik Sarapata (71, Sondre Liseth), Yosuke Furukawa (71, Paweł Olkowski) – Lukas Podolski – Luka Zahović.

Puszcza:  Kewin Komar – Piotr Mroziński, Łukasz Sołowiej (78, Artur Crăciun), Dawid Szymonowicz, Dawid Abramowicz – Konrad Stępień, Jakub Serafin (69, Gierman Barkowskij) – Mateusz Stępień (90, Ioan-Călin Revenco), Mateusz Cholewiak (46, Gieorgij Żukow), Antoni Klimek (78, Roman Yakuba) – Michális Kossídis.

żółte kartki: Josema – Barkowskij.

sędziował: Paweł Malec (Łódź).

widzów: 14 836.

Relacja z boiska:

Pierwszy mecz rozgrywany po przerwie zimowej, często jest pewnego rodzaju niewiadomą, jaką formę zaprezentują piłkarze po okresie przygotowawczym, który wiąże się z reguły z pracą na treningach o większej intensywności niż w trakcie trwania rozgrywek. Ponadto w zespole Puszczy nastąpiło osłabienie wyjściowej jedenastki po odejściu Wojciecha Hajdy i Lee Jin-Hyuna, a pozyskani w ostatnich dniach Gierman Barkowskij i Gieorgij Żukow, mieli za mało czasu na zgranie się z drużyną. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności, oraz fakt rozgrywania pierwszego meczu na trudnym terenie w Zabrzu z Górnikiem, który przed meczem miał świetną serię 4 zwycięstw z rzędu, to końcowy rezultat należy przyjąć z wielkim szacunkiem i potraktować zdobycz punktową w kategorii sukcesu.

Rozpoczęcie spotkanie zostało poprzedzone minutą ciszy. W ten sposób oddano hołd społeczności górniczej, bowiem w ostatnim czasie na terenie dwóch kopalni, miały miejsce wypadki w wyniku, których życie straciło pięciu górników, którzy cytując jeden z transparentów miejscowych fanów, ,,udali się na wieczną szychtę’’. Ponadto, chwila ciszy była również okazją do upamiętnienia niedawno zmarłych dwóch byłych piłkarzy Górnika: Józefa Winklera (rocznik 1954) oraz Dawida Bartosa (rocznik 1978).

W wyjściowym składzie, trener Tomasz Tułacz postawił w głównej mierze na bohaterów końcówki rundy jesiennej, a jedyną nową twarzą był pozyskany z Widzewa Antoni Klimek. Zgodnie z przewidywaniami, gospodarze od początku meczu ruszyli do zdecydowanych ataków. Najwięcej problemów w szeregach obronnych ,,Żubrów’’ sprawiał skrzydłowy Górnika Taofeek Ismaheel. Na szczęście dla przyjezdnych, Nigeryjczyk po raz kolejny w kluczowych momentach raził niedokładnością i nieskutecznością. Oprócz niego, nieźle prezentował się Lukas Podolski, który napędzał, kolejne akcje ofensywne gospodarzy. W 3 minucie meczu po dobrym dograniu z lewej strony Janży, niecelnie uderzał wspomniany Ismaheel. Ten sam zawodnik kilka minut później, po indywidualnej szarży prawą stroną nie zdołał pokonać dobrze interweniującego Komara. W 20 minucie, do wybitej piłki przez Szymonowicza dopadł Podolski, który popisał się swoim znakiem firmowym, potężnym wolejem z lewej nogi, ale tym razem piłka obiła poprzeczkę bramki. W 38 minucie spotkania, mistrz świata z 2014 r., napędził akcje Górnika długim przerzutem z własnej połowy, piłkę do Zahovicia, przedłużył Ismaheel, a słoweński napastnik pewnym strzałem w długi róg, wyprowadził swój zespół na prowadzenie, zdobywając swoją szóstą bramkę w sezonie. W tej sytuacji, kluczowy okazał się przegrany pojedynek powietrzny przez Abramowicza, który tego dnia od początku meczu nie prezentował się najlepiej. Tuż przed końcem pierwszej części, Puszcza stworzyła swoją jedyną okazję. Prawą stroną dobrze przedarł się Mateusz Stępień, ale jego strzał w krótki róg okazał się niecelny. W przerwie, Tomasz Tułacz posłał do boju Żukowa, który zastąpił kompletnie niewidocznego Cholewiaka.

Niestety, ta roszada nie odmieniła gry od początku drugiej połowy, i to podopieczni trenera Jana Urbana, byli bliżsi podwyższenia rezultatu. Najpierw w 50 minucie strzał Podolskiego obronił Komar. 10 minut później, bramkarz ,,Żubrów’’ popisał się świetną interwencją, zatrzymując wychodzącego na czystą pozycję Ismaheela.  W 67 minucie, w lewym sektorze boiska indywidualną akcję przeprowadził Sołowiej, i po jego dobrej centrze w pole karne, z kilku metrów spudłował głową Abramowicz. W ostatnich dwudziestu minutach meczu, w końcu piłkarze Puszczy zaczęli coraz śmielej atakować, po tym jak to do boju został posłany, białoruski napastnik Barkowskij. Efekty przyszły dopiero na 3 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, a niezawodna okazała się broń w postaci dalekich rzutów z autu. Tradycyjnie mocno piłkę w pole karne posłał Abramowicz, w sporym zamieszaniu Kossidis trafił głową w poprzeczkę, a próbujący wybijać piłkę z linii Podolski, trafił nią w Konrada Stępnia, i futbolówka w ten sposób wpadła do siatki. Chwilę niepokoju przeżyli Niepołomiczanie, bowiem piłkarze Górnika domagali się odgwizdania faulu na bramkarzu Szromniku, ale ostatecznie arbiter wskazał na środek boiska. Fanom Puszczy na pewno zadrżały serca w doliczonym czasie gry, kiedy ponownie próbował ze swojej znakomitej lewej nogi zrobić użytek Podolski, ale nie trafił w bramkę. Chwilę później sędzia Malec zakończył spotkanie.

Cieszy fakt, że mimo nie najlepszej gry od początku, graczom Puszczy udało się w końcówce odwrócić losy meczu i wywalczyć zdobycz punktową. Po raz kolejny kluczowa okazała się ambicja i determinacja w drodze do celu. Jeśli chodzi o występy nowych zawodników to na pewno widać w całej trójce potencjał na wzmocnienie drużyny. W niedziele najlepsze wrażenie sprawiał Żukow. Widać było, że w czasie pobytu w Chinach nie zatracił tych atutów z których był kojarzony z czasów gry w Wiśle, czyli nieustępliwości i ciężkiej pracy w środku pola. Ponadto chętnie pokazywał się do gry, widać że potrafił utrzymać się przy piłce, ale na pewno potrzebuje czasu aby złapać porozumienie z nowymi kolegami. W takim meczu jak z Górnikiem, znacznie miej szans na wykazanie mieli gracze ofensywni. Antoni Klimek na pewno potwierdził, że jest dobrze wyszkolony techniczne, ale zdecydowanie zabrakło konkretów w ofensywie, z kolei jesteśmy ciekawi jaki pomysł na wykorzystanie mierzącego aż 190 cm wzrostu Barkowskija, będzie miał ostatecznie trener Tułacz. Czy będzie go widział w roli gracza wchodzącego z ławki, jako wsparcie lub zmiennik Kossidisa, czy może zdecyduje się na wariant z dwoma ,,wieżami’’ z przodu.

Relacja z Trybun:

Tęsknota za piłkarskimi emocjami była mocno widoczna wśród kibiców Puszczy, którzy w bardzo przyzwoitej liczbie 163 osoby, udali się do Zabrza aby po raz kolejny wspierać drużynę w walce o ligowe punkty. Tradycyjnie już część grupy, podróżowała autokarem, a pozostali bez problemu dotarli na własną rękę samochodami. Dzięki dobremu połączeniu autostradowemu, podróż z Niepołomic na Górny Śląsk, przebiega zwykle bardzo szybko i komfortowo, i nie wymaga wśród kibiców, jakiś większych operacji logistycznych, jak to bywa głównie podczas wyjazdów na mecze rozgrywane w północnej części kraju.

Jeśli chodzi o samą Arene Zabrze, to gołym okiem widać, że prace budowlane zmierzają ku końcowi i już niedługo, fani 14-krotnego mistrza kraju, będą mogli korzystać z dobrodziejstw całego obiektu. Sektor na którym zasiedliśmy do niedzielnego widowiska jest położny w rogu za jedną z bramek, i zapewnia dobre warunki do oglądania boiskowych zmagań. Jedynie po otoczeniu stadionu,  widać było jeszcze oznaki, że pełni on wciąż funkcję placu budowy, co spowodowało choćby pewnie trudności z wjazdem autokaru pod sektor gości. Jeśli chodzi o strefę gastronomiczną, to dla wygłodniałych kibiców menu oferowało tradycyjnie kiełbaski w bułce, hot-dogi czy zapiekanki, w cenie około 20 zł,  choć tego dnia nie wszystkie pozycje kulinarne były dostępne.

Co do walorów smakowych samej ,,giętej’’ to nie można mieć większych zastrzeżeń, była ona dobrze wypieczona, serwowana ze sporą ilością sosów. Również fani złocistego trunku, nie mogą narzekać na jakość podawanego piwa (cena 16 zł), którego walory smakowe, spotkały się z pozytywnym odbiorem.  Jedyne zastrzeżenia można mieć do sposobu zorganizowania sprzedaży. W zasadzie funkcjonowało jedno okienko, przez co w przerwie utworzyła się dość spora kolejka wygłodniałych i spragnionych kibiców, z których spora część oczekując na realizacje swojego zamówienia, spóźniła się na początek drugiej połowy. Panie pracujące przy obsłudze strefy gastronomicznej jednak starały się nadrabiać te wspomniane niegodności uśmiechem i sympatycznym nastawieniem do klientów. Na plus na pewno trzeba zaliczyć też stadionowe toalety. Czyste i przestronne, zapewniały komfortowe warunki dla osób udających się za potrzebą. Widać, że stadion w Zabrzu nie jest w żaden sposób, jeszcze nadgryziony zębem czasu. Jego rozmiary wydają się być odpowiednio ,,skrojone’’ na potrzeby miejscowych fanów. Mecze Górnika, cieszą się cały czas sporym zainteresowaniem, a kibice tego klubu zaliczają się krajowej elity, co potwierdzili również podczas meczu z Puszczą, przez całe 90 minut prowadząc równy i głośny doping.

Previous Post Zapowiedź meczu Górnik Zabrze - Puszcza Niepołomice
Next Post Zapowiedź meczu Puszcza Niepołomice – Zagłębie Lubin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Your Cart

Cart is Empty
Updating Cart!