
Bramki:
0:1 Mateusz Cholewiak 11 min.(karny)
1:1 Jakub Bednarczyk 15 min. (karny)
2:1 Kamil Orlik 21 min.
2:2 Piotr Mroziński 80 min.
Górnik: Branislav Pindroch – Jakub Bednarczyk, George Abbott, Kamil Kruk, David Ogaga (72, Sebastian Szczytniewski) – Egzon Kryeziu, Oskar Osipiuk, Kamil Orlik (86, Solo Traoré), Dawid Tkacz (86, Patryk Malamis), Branislav Spáčil (78, Fryderyk Janaszek) – Bartosz Śpiączka (86, Szymon Doba).
Puszcza: Michał Perchel – Konrad Kasolik (71, Norbert Barczak), Konrad Stępień, Adrian Piekarski, Piotr Mroziński – Mateusz Stępień (46, Bartłomiej Juszczyk), Radosław Kanach (90, Kacper Przybyłko), Michał Walski, Olaf Korczakowski (90, Adam Gałązka), Mateusz Cholewiak – Kacper Śmiglewski (71, Emmanuel François).
żółte kartki: Śpiączka, Szczytniewski, Osipiuk – Kanach, Cholewiak, Barczak, Juszczyk.
sędziował: Tomasz Marciniak (Płock).
widzów: 1522
Za nami trzecia seria zmagań w nowym sezonie Betclic 1.ligi. Póki co Puszcza może pochwalić się mianem najbardziej kompromisowej drużyny w całej lidze. W pierwszym swoim wyjazdowym meczu w bieżących rozgrywkach, podopieczni Tomasza Tułacza przywożą punkt z Lubelszczyzny. Tym razem w przeciwieństwie do poprzednich dwóch remisowych spotkań, musieli odrabiać straty.
Relacja z boiska:
Trener Tułacz od początku sezonu stara się utrzymywać ten sam wyjściowy skład. W porównaniu do poprzednich meczów dokonał ledwie jednej korekty w zestawieniu. Tym razem zabrakło Łukasza Sołowieja, którego na środku obrony zastąpił Konrad Stępień przesunięty z drugiej linii a od początku szanse gry otrzymał w pomocy Olaf Korczakowski.
We wszystkich dotychczasowych meczach Puszcza jako pierwsza obejmowała prowadzenie. Tym razem stało się to za sprawą rzutu karnego, podyktowanego w 11 minucie po zagraniu ręką w polu karnym Abbotta, który w nieprzepisowy sposób zatrzymał centrę Korczakowskiego. Pewnym egzekutorem jedenastki był Cholewiak. Jak się okazało chwilę później radość z prowadzenia trwała wyjątkowo krótko. Cztery minuty później role się odwróciły i tym razem do siatki z rzutu karnego trafili gospodarze. Sędzia wskazał na wapno po faulu Kasolika, który próbował powstrzymać szarżującego Spacila. Celnie z jedenastu metrów strzelił obrońca Górnika Bednarczyk. Podopieczni Macieja Stolarczyka poszli za ciosem i już w 21 min. cieszyli się z wyjścia na prowadzenie. Rzut rożny wykonywała Puszcza, w zamieszaniu piłka nawet trafiła w słupek po czym z kontrą ruszył pomocnik ekipy z Łęcznej Kamil Orlik. Zawodnik ten przeprowadził kapitalny rajd spod swojego pola karnego i niczym profesor efektowną podcinką pokonał bezradnego Perchela. Niewiele zabrakło, aby gospodarze wychodzili na przerwę z dwubramkową zaliczką. Tym razem dobrze spisał się młody golkiper ,,Żubrów’’, który wybronił groźny strzał Spacila. Goście odpowiedzieli rajdem lewą stroną Cholewiaka, po którym w dobrej sytuacji znalazł się Kasolik, ale uderzył prosto w Pindrocha.
Już w przerwie ,,Napoleon’’ wpuścił do gry debiutującego Juszczyka licząc, że wniesie on trochę ożywienia do gry. Zawodnicy Górnika nastawili się w drugiej części głównie na bronienie dostępu do własnej bramki i dowiezienie do końca korzystnego wyniku. Ale mimo to od czasu do czasu wyprowadzali groźne ataki. Tuż po rozpoczęciu połowy bardzo mocno uderzał z dystansu pomocnik zielono-czarnych Kryeziu ale znów na posterunku był Perchel. Bramkarz Puszczy był również bohaterem akcji rozgrywającego dobre zawody Spacila, broniąc jego mocne uderzenie w 67 minucie a chwilę później powstrzymał strzał Tkacza, będącego w dobrej pozycji w polu karnym. Zawodnicy z Niepołomic przez większą część drugiej odsłony meczu w zasadzie nie istnieli na boisku, nie mogąc się przebić przez szczelny mur defensywy gospodarzy. Z pomocą dopiero przyszła niezawodna broń z ostatnich sezonów, czyli wyrzut z autu. 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry mocno rzucił w pole karne Walski, piłka po odbiciu od jednego z obrońców spadła pod nogi Mrozińskiego a doświadczony defensor ,,Żubrów’’ popisał się kapitalnym uderzeniem z około 14 metra, nie dając szans na skuteczną interwencję Pindrochovi. W piątej minucie doliczonego czasu gry piłkarze Puszczy byli o krok od przywiezienia z Łęcznej trzech punktów. Po dośrodkowaniu z wolnego Cholewiaka, głową z paru metrów uderzał Piekarski, ale piłka zatrzymała się najpierw na słupku, a dobitkę odbił słowacki bramkarz gospodarzy.
Z perspektywy całego meczu remis wydaje się być sprawiedliwym rozstrzygnięciem pozostawiając jednak pewien niedosyt, bowiem przy odrobinie szczęścia w końcówce można było pokusić się o wywalczenie pełnej puli. Martwi na pewno fakt, że w każdym z rozegranych w nowym sezonie meczów Puszcza wychodziła na prowadzenie, którego nie potrafiła utrzymać. W niedzielnym spotkaniu trudno było również zauważyć jakąś znaczną poprawę w grze. Szanse gry otrzymali w końcu młodzi gracze jak Juszczyk, Barczak czy w samej końcówce Gałązka, ale żaden z nich nie zdołał się jakoś szczególnie wyróżnić. Sporo kibiców pokładało nadzieje na ożywienie gry w Emanuelu Francois, który tym razem otrzymał od Tomasza Tułacza 20 minut. Być może pochodzący z Haiti pomocnik powinien dostać trochę więcej czasu na pokazanie swoich możliwości w kolejnych meczach, w których nie będzie łatwo o pierwsze zwycięstwo. W następnej kolejce gramy u siebie z rozpędzoną Wieczystą. Będzie okazja do rewanżu za wysoką przegraną z beniaminkiem w niedawnym meczu sparingowym.
Relacje z trybun:
Rozpoczęcie meczu zostało poprzedzone odśpiewaniem hymnu narodowego oraz minutą ciszy. W ten sposób uczczono pamięć poległych w Powstaniu Warszawskim, którego rocznice obchodziliśmy w ostatni piątek.
Tradycyjnie już naszych piłkarzy walczących o ligowe punkty wspierała grupa kibiców. W Łęcznej stawiliśmy się w liczbie 45 osób. Zważywszy na sporą odległość oraz fakt, że mecz był rozgrywany w niedzielny wieczór, co oznaczało powrót od Niepołomic około godziny 2 w nocy, jest to wynik więcej niż przyzwoity. Również nieźle podczas tego dnia prezentował się nasz doping, dowodzony tym razem głównie przez Bernarda. Mecz z Górnikiem był również debiutem kolejnych nowych flag klubowych: Fan Clubu Zakościele (kolejna osiedlowa flaga) oraz flagi w barwach narodowych. W trakcie wyjazdu udało się przeprowadzić zbiórkę środków, które zostaną przekazane na pokrycie kosztów wykonania wspomnianych flag.
Jeśli chodzi o fanów gospodarzy, to nie od dziś wiadomo, że w sferze kibicowskiej Górnik pozostaje w cieniu lokalnego rywala Motoru Lublin. Mimo, to fani z Łęcznej zgromadzeni na sektorze dopingującym za bramką, pozostawili dobre wrażenie. Dopingowali z zaangażowaniem swoich piłkarzy przez większość meczu. Ponadto zaprezentowali całkiem efektowną oprawę, na którą składały się flagi w tym sektorówka oraz pokaz pirotechniczny.
Również pozytywne wspomnienia pozostawi sam obiekt, na którym swoje mecze rozgrywa Górnik. Stadion może nie przeżywa już swojej pierwszej młodości, ale jest funkcjonalny i w zupełności spełnia potrzeby lokalnej społeczności, zapewniając komfortowe warunki do oglądania sportowych widowisk. Sektor gości jest umieszczony w lewej części jednej z bocznych trybun, skąd widoczność jest naprawdę dobra. Na plus zadaszenie oraz skromna, ale bardzo przyzwoita strefa gastronomiczna. Na wygłodniałych kibiców oprócz tradycyjnego stadionowego przysmaku w postaci kiełbasek czekają m.in. pierogi co jest dość rzadką pozycją w stadionowym menu na innych obiektach. Sama gięta zebrała wśród fanów pozytywne recenzję. Smakosze złocistego trunku również nie mogli mieć powodów do narzekania. Bufet oferował lane piwo w bardzo dobrej cenie 10 zł.
PLUSY I MINUSY MECZU
+ Niezawodny pod bramką rywala Mroziński, który efektownym strzałem ratuje remis
+ mimo dwóch straconych goli dobry występ w bramce zanotował Perchel, który popisał się kilkoma udanymi interwencjami
+ brawo dla ,,Żubrów’’ za walkę do końca, odrobienie straty i dobrą postawę w końcówce
+ w zespole gospodarzy motorem napędowym akcji ofensywnych był Spacil. Słowacki skrzydłowy m.in. wywalczył rzut karny
+ kapitalny rajd Orlika, zakończony efektowną bramką po uderzeniu podcinką
-brak koncentracji w szeregach Puszczy tuż po objęciu prowadzania, co skutkowało stratą aż dwóch goli
-nie najlepszy występ Kasolika, który choćby sprokurował rzut karny. Został zmieniony w 67 min.
– bezbarwny występ Śmiglewskiego, który cały czas czeka na premierową bramkę w nowych barwach.
– defensywa Górnika popełnia od początku sezonu sporo błędów. Tym razem również niefrasobliwość w swoim polu karnym kosztowała ich utratę dwóch goli
















