Relacja z meczu GKS KATOWICE – PUSZCZA NIEPOŁOMICE 3:1

Bramki:

0:1 Gierman Barkowskij        10 min.

1:1 Sebastian Bergier               59 min.

2:1 Sebastian Bergier               80 min.

3:1 Michal Siplak                        90-sam.

GKS: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (89, Märten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán – Adrian Błąd (84, Filip Szymczak), Oskar Repka (90, Bartosz Jaroszek), Bartosz Nowak, Dawid Drachal (84, Konrad Gruszkowski) – Sebastian Bergier (88, Mateusz Marzec).

Puszcza: Kewin Komar –  Artur Crăciun (46, Dawid Abramowicz), Dawid Szymonowicz, Roman Yakuba, Piotr Mroziński (79, Michal Siplak) – Hubert Tomalski (57, Gieorgij Żukow), Konrad Stępień, Jakub Serafin (87, Artur Siemaszko), Jani Atanasov,  Mateusz Cholewiak  -Gierman Barkowskij (57, Michalis Kossidis).

żółte kartki: Craciun.
sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).
widzów: 12132

Druga w tym sezonie konfrontacja przeciwko beniaminkowi z Katowic, kończy się ostatecznie druzgocącą porażką. Mimo korzystnego wyniku i niezłej gry do przerwy, trener Tomasz Tułacz po raz kolejny nie znalazł sposobu na szkoleniowca GKS-u Rafała Góraka. Wynik ten przy wygranych Zagłębia i Śląska mocno komplikuje sytuacje w tabeli drużynie Puszczy, która każdy kolejny mecz ligowy, musi potraktować jak na wagę życia i dać z siebie maksimum możliwości i zaangażowania, żeby móc marzyć o utrzymaniu ekstraklasy na kolejny sezon.

Relacja z boiska:

Rozpoczęcie meczu zostało poprzedzone minutą ciszy, poświęconą pamięci niedawno zmarłego, byłego selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera. Ten uznany holenderski szkoleniowiec prowadził naszą kadrę narodową w latach 2006-09, a jego największym osiągnięciem było wywalczenie pierwszego w historii awansu do Mistrzostw Europy (turniej z 2008 r.)

Trener Tułacz dość niespodziewanie w pierwszym składzie postawił na doświadczonego Huberta Tomalskiego, który parę dni wcześniej dostał szansę 45 minut gry z Rakowem i był to wówczas dla niego pierwszy występ od meczu 15.kolejki w Mielcu. W ataku z kolei wyszedł Gierman Barkowskij, autor wyrównującego trafienia przeciwko liderowi z Częstochowy, co jak się później okazało było dobrym wyborem personalnym. Z kolei trener gospodarzy Rafał Górak niezmiennie trzyma się ustawienia z trójką obrońcą i wahadłowymi i tak też ustawił swój zespół do sobotniego pojedynku.

Już w 3.minucie meczu GKS powinien objąć prowadzenie, ale w dobrej sytuacji nad bramką przestrzelił Drachal. Siedem minut później to jednak goście wyszli na prowadzenie. Do przejętej przez K.Stępnia piłki dopadł Barkowskij, pociągnął z nią parę metrów i następnie popisał się świetnym uderzeniem lewą nogą zza pola karnego. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Po strzelonej bramce Puszcza cofnęła się i to Katowiczanie stwarzali sobie okazję do wyrównania, ale bardzo dobrze spisywał się w bramce Komar. Tak było choćby w 32 min. kiedy wybronił dobre uderzenie z dystansu Drachala. Tuż po przerwie świetną akcje w polu karnym przeprowadził Bergier, ale znów nie dał rady pokonać bramkarza gości. Ta sztuka udała mu się dopiero w 59 min. Najlepszy strzelec GKS-u, po dograniu Czerwińskiego wygrał walkę o pozycje z Szymonowiczem i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. Piłkarze z Niepołomic domagali się odgwizdania faulu na ich obrońcy. Sytuacja była przedmiotem analizy przez sędziów, ale ostatecznie prowadzący mecz Piotr Rzucidło wskazał na środek.

Prawdziwy koszmar ,,Żubrów’’ zaczął się w 79 min. wraz z decyzją o wpuszczeniu na boisko Michala Siplaka. Już minutę później słowacki obrońca popełnił fatalny błąd przepuszczając piłkę w środku pola. Następnie do prostopadłego podania w polu karnym dopadł świetnie dysponowany Bergier i efektowną podcinką pokonał po raz drugi Komara. Jakby tego było mało to w doliczonym czasie gry, po efektownym rajdzie lewą stroną Wasielewskiego i dograniu w pole karne, Siplak w dość kuriozalny sposób skierował piłkę do własnej bramki, ustalając wynik meczu.

Najbardziej zadziwiający i trudny do pojęcia jest fakt, że w rundzie wiosennej był to już czwarty (!) mecz, w którym Puszcza jako pierwsza objęła prowadzenie by później ostatecznie przegrać spotkanie. Jak widać strategia bronienia wyniku po strzeleniu bramki kompletnie nie zdaje egzaminu. Zastanawiające jest również co dzieje się w głowach piłkarzy, że obejmując prowadzenie i będąc w komfortowej sytuacji na boisku, nagle tracą całkowicie koncentrację i wole walki, popełniają proste błędy, które w konsekwencji prowadzą do porażki. Ponadto drużyna zaczyna wyglądać jakby nie miała od jakiegoś czasu pomysłu na grę, w szczególności ofensywną i stwarzanie okazji do zdobycia bramki. Najsilniejsza broń z poprzedniego sezonu, czyli stałe fragmenty gry przynosi coraz mniej efektów.

Przed nami kolejny mecz o wszystko. Tym razem w Poniedziałek Wielkanocny zagramy u siebie z Radomiakiem, z którym jeszcze nie udało nam się wygrać na poziomie ekstraklasy. Kibice ,,Żubrów’’ niezmiennie wspierają swoich piłkarzy, którzy zdążyli już ich trochę przyzwyczaić do prawdziwej futbolowej sinusoidy nastrojów. Liczymy mocno, że jak do tej pory w każdej rundzie Puszczy w najwyższej klasie, końcówka znów będzie bardzo udana i w ten sposób uda się obronić ligowy byt.

Relacja z trybun:

Bliska odległość do Katowic oraz korzystna pora rozgrywania meczu sprawiły, że do stolicy Górnego Śląska wybrała się spora grupa kibiców Puszczy. Łącznie zameldowaliśmy się w liczbie ok. 250 osób, w tym blisko 80 najmłodszych adeptów futbolu, ze szkółek piłkarskich klubu wraz z opiekunami. Tym razem część fanów z Niepołomic podróżowała dwoma autokarami, a pozostali dotarli we własnym zakresie. Niedawno otwarty stadion Arena Katowice wiąż nie ma gotowego sektora gości, dlatego na sobotni mecz udało się wejść dzięki uprzejmości gospodarzy, którzy przydzielili nam jeden z sektorów. Pod koniec meczu kibice ,,Żubrów’’ rzecz jasna podziękowali głośnym okrzykiem za możliwość obejrzenia spotkania z trybun. Jeśli chodzi o sam obiekt, będący od niedawna nowym domem GKS-u, to prezentuje się on bardzo efektownie. Stadion położony jest w bardzo bliskiej odległości od autostrady A4 co bardzo ułatwia dojazd. Najbliższe otoczenie może jeszcze lekko straszyć, bowiem bardziej przypomina plac budowy, ale widać, że prace budowlane zmierzają ku końcowi. Trybuny Areny Katowice zapewniają dobrą widoczność i świetne warunki do oglądania meczu. Również pojemność ok .15 tys. wydaje się być idealnie skrojona na miarę potrzeb Katowic. Jedyne do czego można się przyczepić do organizacja strefy gastronomicznej.

Dziwnym rozwiązaniem jest choćby to, że na stoiskach w pobliżu sektora zajmowanego przez kibiców Puszczy można było kupić tylko piwo i część przekąsek. Fani tradycyjnej stadionowej giętej musieli się nieco natrudzić, aby znaleźć stoisko z kiełbaskami i odstać sporo czasu w kolejce z licznymi fanami ,,Gieksy’’.  Również przestrzeń pod trybunami, gdzie znajdują się bramki wejściowe, strefa gastronomiczna i wejścia do toalet jest dość wąska, co powoduje, że w czasie największego natężenia ruchu (tuż przed meczem i przerwa) robi się bardzo tłoczno i momentami ciasno. Dobre walory smakowe kiełbaski oraz lanego piwa, na pewno wynagrodziły kibicom wspomniane powyżej lekkie niedogodności. Fajnym akcentem była możliwość zupełnie bezpłatnego otrzymania ciekawego wydawnictwa, poświęconego niedawnemu otwarciu nowego stadionu. Gospodarze stawili się na mecz w dobrej liczbie ponad 12 tys. osób. Tak jak można było się spodziewać, prowadzili oni głośny doping przez cały mecz. Zwłaszcza przyśpiewka ,,naprzód Gieksiarze’’ robiła mocne wrażenie. Fani Puszczy również kilka razy dali o sobie znać. Jak zwykle towarzyszyły nam liczne barwy klubowe. Wśród nich były niedawno wykonane flagi: Fan Clubu Wola Batorska oraz Wyjazdowa Grupa Wsparcia.  

Previous Post Zapowiedź meczu GKS Katowice - Puszcza Niepołomice
Next Post Sportowa pasja łączy kibiców Żubrów – Puszczy Niepołomice: zapraszamy na najbliższy mecz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Your Cart

Cart is Empty
Updating Cart!