Ralacja z meczu LECHIA GDAŃSK- PUSZCZA NIEPOŁOMICE 0:2 (0:1)

Bramki:

0:1         Piotr Mroziński                18 min.

0:2         Artur Craciun                   61 min. (karny)

Lechia:  Szymon Weirauch –  Dominik Piła, Bujar Pllana, Elias Olsson,  Miłosz Kałahur –  Camilo Mena, Rifet Kapić, Tomasz Neugebauer, Bohdan Wjunnyk (83,  Kacper Sezonienko),  Maksym Chłań (67,  Anton Carenko) –  Tomáš Bobček.

Puszcza: Kewin Komar – Artur Crăciun, Dawid Szymonowicz, Roman Yakuba, Piotr Mroziński (46, Ioan-Călin Revenco) – Mateusz Cholewiak (69,  Michal Sipľak), Jakub Serafin,  Jani Atanasov, Gieorgij Żukow (84, Antoni Klimek),  Dawid Abramowicz – Gierman Barkowskij (84,  Michális Kossídis).

żółte kartki: Olsson, Kapić – Mroziński, Crăciun, Revenco.

sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
widzów: 9139.

Odgłos kamieni spadających z serc zarówno zawodników jak i kibiców Puszczy, był zapewne mocno słyszalny w czasie wielogodzinnej podróży z Trójmiasta. Tym razem oprócz sporej ulgi, powrotom do domu towarzyszyła radość, uśmiechy oraz po prostu poczucie spełnienia misji, jaką było przywiezienie trzech punktów z wyjazdowego starcia, z będącą ostatnio na fali wznoszącej Lechią. Zaledwie tydzień dzieli nas od wielkiego wydarzenia dla Niepołomic, jakim będzie pierwszy historyczny mecz ekstraklasy, rozegrany na naszym stadionie. Dzięki świetnej postawie w Gdańsku, podopieczni Tomasza Tułacza, przystąpią do meczu z Motorem z bardzo dobrym i bojowym nastawieniem.

Relacja z boiska:

Po ostatnich dwóch nieudanych i przegranych meczach, trener Tułacz dostrzegł konieczność dokonania zmian w wyjściowym składzie. Ponownie została zmodyfikowana formacja defensywna, a szanse gry od początku w środku pola otrzymali Żukow oraz Atanasov, który parę dni temu dołączył do drużyny na zasadzie wypożyczenia z Cracovii. Największym zaskoczeniem było jednak posadzenie na ławce najlepszego strzelca Kossidisa, którego zastąpił Barkowskij.

Od pierwszych minut meczu było widać w poczynaniach zawodników z Niepołomic, ogromną determinację i wolę walki. Wyszli oni na boisko mocno zmotywowani, to przekładało się często na ofiarną rywalizację o przysłowiowy każdy centymetr murawy, co na pewno mogło podobać się kibicom.  Oprócz cech wolicjonalnych, równie dobrze i składnie wyglądała czysto piłkarska gra, co przyczyniło się do stworzenia kilku dogodnych okazji, w pierwszych minutach spotkania.

Już w 2. minucie po wrzutce Abramowicza z lewej strony, piłkę w polu karnym źle dołożył Żukow, a był w naprawdę niezłej pozycji strzeleckiej. Chwilę później Lechia odpowiedziała strzałem Wjunnyka, który jednak pewnie wyłapał Komar. W 6.minucie z dobrej strony kibicom gości zaprezentował się Atanasov, który po uderzeniu zza pola karnego trafił w poprzeczkę. Następnie piłkę zebrał w prawym sektorze Żukow, dorzucił na głowę Cholewiaka, ale jego uderzenie wybronił Weirauch. W 18 minucie w końcu goście dopięli swego. Po rzucie wolnym, piłka dotarła w pole karne do Barkowskija, który przytomnie odegrał ją do Mrozińskiego, a ten precyzyjnym strzałem po długim rogu trafił do siatki. Dla grającego dziś na lewej obronie zawodnika, były to miłe złego początki. Należy się rzecz jasna pochwała za bramkę, ale w tyłach Mroziński raził niepewnością, był często ogrywany, o mały włos nie wyłapał dwóch żółtych kartek, stąd z konieczności został zmieniony w przerwie przez Revenco. Trzy minuty później po źle rozegranym rzucie rożnym, kontrę wyprowadziła Lechia, po której bramkę zdobył Wjunnyk, ale na szczęście sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej. Tuż przed zejściem do szatni na przerwę, z wolnego w poprzeczkę trafił Neugebauer. W 59 minucie kapitalnie zachował się Cholewiak, pressując wyprowadzających nieporadnie piłkę gdańszczan, następnie został wycięty w polu karny przez Olssona i Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się Craciun. W kolejnych minutach, to gospodarze próbowali uzyskać bramkę kontaktową. Najpierw futbolówka po ,,centorstrzale’’ Piły przeszła tuż obok słupka. A przy kolejnych akcjach świetnie interweniował, rozgrywający bardzo dobre zawody Komar, który wybronił choćby główkę z paru metrów Bobceka czy strzał Meny z 19 metrów. W 84 minucie znów bramkarzowi gości dopisało szczęście, bowiem z bliskiej odległości w poprzeczkę trafił słowacki napastnik Lechii. Ostatecznie udało się zachować czyste konto i wywalczyć bardzo cenne trzy punkty. Oprócz Kewina Komara należy pochwalić Janiego Atanasova, który zaliczył udane wejście do drużyny. Widać, że ma bardzo dobrze ułożoną nogę, niezłą technikę oraz posiada predyspozycje do bycia liderem środka pola.

Na szczególne wyróżnienie w zespole gospodarzy zasłużył bez wątpienia Camilo Mena. Pochodzący z Kolumbii skrzydłowy, po niedzielnym meczu powinien chyba wykupić wszystkim fanom Puszczy leki na uspokojenie oraz zrefundować wizyty w gabinetach lekarskich, ponieważ swoją świetną postawą, co chwile przyprawiał ich niemalże o palpitacje serca, a w najlepszym razie, o sporą dawkę stresu. Grający z ,,siódemką’’ na plecach zawodnik był motorem napędowym większości akcji Lechii. Momentami kręcił niemiłosiernie obrońcami gości, stwarzając liczne sytuacje bramkowe. Oprócz tego o mało nie wyeliminował z gry Mrozińskiego i Craciuna, którzy byli bliscy otrzymania drugich żółtych kartek po faulach na nim.

Relacja z trybun

Za nami ostatnia z trzech najdalszych wypraw na mecze wyjazdowe w bieżącym sezonie ligowym. Po meczach z rundy jesiennej w Białymstoku i Szczecinie, przyszła kolej odwiedzić Gdańsk. O ile z poprzednich wojaży kibice mogli wracać z poczuciem niedosytu, to tym razem przejechanie setek kilometrów, niemal przez całą Polskę, zostało wynagrodzone dobrą postawą piłkarzy. W tym miejscu należą się ogromne podziękowania dla grupy kibiców, która po raz kolejny udowodniła, że jest z drużyną na dobre i na złe, i w bardzo przyzwoitej liczbie 57 osób, stawiła się w Trójmieście. Trzeba pamiętać, że taka wyprawa na drugi koniec Polski, stanowi nie lada przedsięwzięcie logistyczne, począwszy od zorganizowania sobie odpowiedniej ilości wolnego czasu, po transport czy noclegi. Ale nie są to żadne przeszkody dla wiernych sympatyków ,,Żubrów’’, którzy mimo ostatnio słabszych wyników na boisku, postanowili dotrzeć do Gdańska i wspierać na miejscu swoją ukochaną drużynę. Na trybunie przeznaczonej dla gości od początku meczu panowała bardzo dobra atmosfera. Kilkukrotnie udało się zaznaczyć swoją obecność, głośnymi jak na nasze możliwości tego dnia, okrzykami. Kibicom tradycyjnie już towarzyszyło kilka flag oraz liczne barwy klubowe. Dobrego tego dnia nastroju nie zakłócili piłkarze, którzy swoją robotę na boisku wykonali równie wzorowo jaki fani w sektorze przyjezdnych. Jak widać trójmiejskie powietrze dobrze posłużyło całej przybyłej ekipie ,,Żubrów’’. Korzystając z okazji, że mecz był rozgrywany w niedzielne południe, większość z kibiców, spędziła w Gdańsku i okolicach cały weekend, poświęcając czas choćby na zwiedzanie miasta czy obiektów historycznych, bądź oddając się innym rozrywkom, jakie stolica Pomorza ma do zaoferowania przybyłym gościom. Znaleźli się nawet fani morsowania, którzy kąpali się w Bałtyku. W ten sposób długa podróż powrotna upłynęła w świetnych nastrojach, a niektórzy wracający pociągiem w niedzielne popołudnie, spotkali się z zawodnikami, podróżującymi tym samym składem.

Od kilku lat Lechia Gdańsk, swoje mecze rozgrywa na stadionie miejskim, który obecnie nosi nazwę Polsat Plus Arena Gdańsk. Bez wątpienia jest jeden z najpiękniejszych obiektów sportowych w całym kraju. Ogromne wrażenie estetyczne robi bursztynowa fasada stadionu. Sam obiekt jest bardzo funkcjonalny i zapewnia dobre warunki do oglądania piłkarskich widowisk. Dla kibiców gości jest przygotowana strefa gastronomiczna, w której można nabyć tradycyjnie ciepłe przekąski w postaci kiełbasek w bułce (cena 25 zł), hot-dogów (18 zł), zapiekanek (22 zł) oraz lane piwo, marki ,,Perła’’ w cenie 18 zł.  Co do samej atmosfery na trybunach, to bez wątpienia ekipa kibiców Lechii należy do ścisłego topu krajowego i przez cały mecz prowadzi głośny i równy doping. Niestety pod względem frekwencji ,,biało-zieloni’’ wypadają już o wiele gorzej. Na niedzielny mecz, nie udało się nawet zgromadzić 10 tysięcy widzów, co na tak wielkim obiekcie jak ten w Gdańsku, puste trybuny wyglądają trochę przytłaczająco. Tym bardziej, że był to niezwykle ważny mecz dla gospodarzy i po ostatnich bardzo dobrych występach, wydawało się, że powinien cieszyć się o wiele większym zainteresowaniem.

W najbliższym tygodniu, na kibiców Puszczy czekają kolejne ważne wydarzenia. W czwartek ponownie udamy się do stolicy a dopingować drużynę w starciu przeciwko Polonii, którego stawką jest awans do półfinału Pucharu Polski. Trzy dni później historyczne wydarzenie, mecz z Motorem Lublin, którym będzie pierwszym ekstraklasowym, rozegranym w Niepołomicach.  

Previous Post Zapowiedź meczu Lechia Gdańsk - Puszcza Niepołomice
Next Post Zapowiedź meczu Polonia Warszawa- Puszcza Niepołomice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Your Cart

Cart is Empty
Updating Cart!