
- Dokonania boiskowe
Runda jesienna
Często piłkarscy eksperci podkreślają, że dla beniaminków najtrudniejszy jest drugi sezon po awansie. Jest to czas prawdziwej weryfikacji dla drużyny, gdy przeciwnicy znają już choćby styl gry zespołu i to co udaje się czasem osiągnąć na euforii spowodowanej niedawną promocją do ekstraklasy, w kolejnym sezonie niekoniecznie już zdaje egzamin.
W przerwie letniej w Niepołomicach działo się całkiem sporo. Po tym jak wszyscy zdążyli już ochłonąć po fetowaniu wielkiego sukcesu jakim było zajęcie przez Puszczę, świetnego jak na debiutanta 12.miejsca (najlepsza drużyna z całej Małopolski!) i utrzymanie ekstraklasy w swoim premierowym sezonie, przyszło zmierzyć się z pierwszym dużym wyzwaniem, jakim była przebudowa kadry. Drużynę opuściło całkiem sporo zawodników jak m.in. Jakub Bartosz, Michał Koj, Bartłomiej Poczobut, Maciej Firlej, Thiago, Tomasz Wojcinowicz, Kamil Zapolnik czy Oliwer Zych. Zwłaszcza strata dwóch ostatnich z tego grona, wydawała się najbardziej odczuwalna. Zych był rewelacją rozgrywek, jednym z lepszych bramkarzy w całej lidze. Z kolei Zapolnik jako napastnik nie gwarantował może jakiejś nadzwyczajnej ilości bramek, ale wydawał się być zawodnikiem ,,skrojonym’’ idealnie pod system gry trenera Tomasza Tułacza. Zapewniał on bardzo dużą ilość wygranych pojedynków powietrznych, często pełnił również role pierwszego broniącego w drużynie. Działacze klubowi rzecz jasna latem nie próżnowali i sprowadzili grupę nowych zawodników, którzy mieli z jednej strony uzupełnić braki a z drugiej wnieść w grę zespołu powiew świeżości. Jeśli chodzi o letnie transfery to największe nadzieje wiązano z następującymi graczami:
Dawid Abramowicz – Jeden z bardziej solidnych lewych obrońców w Ekstraklasie. Wrócił do Puszczy po latach, w której występował w sezonie 2015/16. Dobrze spisuje się w poczynaniach ofensywnych o czy świadczył jego bilans trzech sezonów w najwyższej klasie w barwach Radomiaka, w którym zdobył aż 10 bramek.
Jakov Blagaić i Michalis Kossidis – Dwaj zawodnicy z lig zagranicznych, którzy mieli za zadanie wnieść trochę nowej jakości do poczynań ofensywnych. Chorwat, miał za sobą bardzo udany sezon w bośniackim FC Borac, z którym wywalczył mistrzostwo kraju. Z kolei grecki napastnik, obdarzony świetnymi warunkami fizycznymi (191 cm wzrostu) do tej pory bezskutecznie przebijał się do składu AEK Ateny, ale nieźle spisywał się w holenderskim VVV Venlo, gdzie na zapleczu ekstraklasy zdobył 9 bramek.
Michal Siplak – Doświadczony obrońca ze Słowacji, w barwach Cracovii i Górnika zaliczył 139 meczów w ekstraklasie, w których zdobył 6 bramek.
Dawid Szymonowicz – Solidny stoper lub defensywny pomocnik jak na nasze warunki, miał za sobą udany pobyt w Warcie Poznań, gdzie był podstawowym zawodnikiem. Wcześniej występował choćby w Cracovii, Jagielloni czy Rakowie.
Mateusz Radecki – Pochodzący z Radomia, ofensywny pomocnik przyszedł po dwóch latach gry w GKS Tychy. Wcześnie notował dobre występy w ekstraklasie w barwach Śląska i rodzimego Radomiaka, ale spore problemy zdrowotne wyhamowały nieco rozwój jego kariery.
Ponadto do drużyny dołączyła również grupa młodszych i perspektywicznych zawodników jak Michał Perchel, Patryk Kieliś, Krystian Okoniewski czy Dawid Kogut. W trakcie rundy przyszedł jeszcze Mateusz Stępień, wcześniej występujący w Arce i Stali Mielec.
Patrząc na całokształt występów Puszczy w rundzie jesiennej sezonu 2024/25, nie sposób nie zauważyć pewnej analogii do poczynań w poprzednich rozgrywkach. Po niezłym początku, mniej więcej w połowie rundy przyszedł spory kryzys, który został zrekompensowany bardzo dobrą końcówką, co ostatecznie pozwoliło udać się na przerwie zimową na bezpiecznym miejscu, gwarantującym pozostanie w lidze.
Puszcza w tym roku inaugurowała bieżące rozgrywki, wyjazdowym starciem z mistrzem Polski, czyli Jagiellonią Białystok. Mimo dzielnej postawy, ostatecznie to faworyzowani gospodarze wygrali 2:0. Wakacyjne miesiące przyniosły kilka naprawdę niezłych spotkań w wykonaniu podopiecznych trenera Tułacza. W szczególności warto przypomnieć bardzo dobry mecz z Legią Warszawą, zakończony remisem 2:2, po którym można było odczuwać niedosyt, że nie udało się zgarnąć pełnej puli, tym bardziej, że Lee nie wykorzystał w drugiej połowie rzutu karnego. Tydzień później ,,Żubry’’ w znakomitym stylu pokonały 4:1 Lechię Gdańsk, co jest najwyższym zwycięstwem, w krótkiej ekstraklasowej historii klubu. Po tym meczu, kiedy wydawało się, że drużyna weszła na właściwe tory i będzie coraz lepiej punktować, przyszła seria trzech kolejnych remisów z Motorem, Koroną i Piastem. Poważny kryzys drużyny zapoczątkowała porażka 1:2 z Cracovią, która przerwała też niezłą serię gier bez porażki, rozgrywanych w roli gospodarza. Puszcza łącznie ze starciem z Cracovią, przegrała aż pięć kolejnych spotkań ligowych, lądując w ten sposób w strefie spadkowej. Niezwykle bolesnym doświadczeniem dla kibiców była przegrana aż 0:6, w pojedynku z beniaminkiem GKS Katowice. Po październikowej przerwie reprezentacyjnej, w zespole nastąpiła wielka mobilizacja, co przełożyło się na znacznie lepszą postawę na boisku. W wyjazdowym meczu z Pogonią, mimo porażki 1:2, drużyna zaprezentowała się dobrze i była bliska sprawienia sensacji, jaką byłoby przywiezienie punktów ze Szczecina, gdzie do tej pory gospodarze wygrywali wszystko. W następnej kolejce udało się jednak sprawić wszystkim kibicom w kraju dużą niespodziankę. Puszcza pokonała 2:0 Lecha Poznań, czyli aktualnego lidera ekstraklasy. W końcówce rundy przytrafił się jeden słabszy występ w Mielcu, zakończony w pełni zasłużoną przegraną 0:2. W trzech ostatnich pojedynkach ligowych w roku 2024, udało się wywalczyć aż 7 punktów, po zwycięstwach z Widzewem i Śląskiem oraz zremisowaniu w dobrym stylu ostatniego meczu z Jagiellonią. W szczególności bardzo ważna była wyjazdowa wygrana 1:0 ze Śląskiem Wrocław, czyli bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od 21.04.2024 r., kiedy udało się pokonać również 1:0 Cracovie. Kluczem do udanej końcówki roku była na pewno dobra postawa gry defensywnej. W ostatnich pięciu meczach, zespół stracił zaledwie trzy bramki. Najważniejszy dla wszystkim osób związanych z niepołomickim klubem był fakt, że na przerwę zimową drużyna udała się na bezpiecznym 15.miejscu. Należy jednak pamiętać, że przewaga tylko lepszym bilansem bramkowym nad będącą w strefie spadkowej Koroną była minimalna, co zwiastowało na wiosnę pasjonującą rywalizacje o pozostanie w ekstraklasie. Jesienią trener Tomasz Tułacz po raz kolejny potwierdził, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. W trudnym momencie potrafił wstrząsnąć drużyną i wyprowadzić ją na właściwe tory.
Nie można również przejść obojętnie wobec dobrej postawy Puszczy w rozgrywkach Pucharu Polski. Z jednej strony sprzyjało nam trochę szczęście w losowaniach, bowiem trafialiśmy na drużyny z niższych klas. Ale trzeba mieć również na uwadze, że puchar rządzi się swoimi prawami. Często niżej notowane zespoły potrafią zaskoczyć faworytów i wyrzucać ich za burtę rozgrywek. Podopieczni Tomasza Tułacza wyeliminowali kolejno Górnika Łęczna, Kotwicę Kołobrzeg oraz Sandecję Nowy Sącz. W ten sposób zapewnili sobie awans do ćwierćfinału, gdzie czekał już kolejny rywal z I ligi Polonia Warszawa.
Runda Wiosenna
Przerwa zimowa upłynęła w Niepołomicach pod znakiem wielu istotnych wydarzeń wokół klubu. Z jednej strony były to liczne ruchy transferowe, które pozwalały rozbudzić nadzieje kibiców na dobry wynik wiosną. Z drugiej strony był to okres, w którym dobiegały końca pracę nad zmodernizowaniem stadionu przy ul. Kusocińskiego i przystosowaniem go do wymogów ekstraklasy. Przez długie tygodnie żyliśmy tym tematem i w końcu pod koniec przygotowań napłynęły dobre wieści dla kibiców, które oznaczały jedno: Powrót Puszczy do domu i mecze ekstraklasowe w Niepołomicach.
Wspomniane liczne ruchy kadrowe, przyniosły również zmiany po stronie ubytków. Z klubu odeszła choćby trójka zawodników, którzy do niedawna stanowili o sile drugiej linii zespołu:
Lee Jin-Hyn (do Ulsan HD)
Wojciech Hajda (do Miedzi Legnica)
Michał Walski (do Stali Stalowa Wola).
W przypadku Lee oraz Hajdy, zadziałały klauzule kontraktowe z tzw. kwotami wykupu, które zdecydowały się zapłacić za pozyskanie tych zawodników koreański Ulsan HD oraz pierwszoligowa Miedź. Z kolei na wypożyczenie do Stalowej Woli udał się Michał Walski, który w rundzie jesiennej nieco obniżył loty i był rzadko brany pod uwagę przy ustalaniu składu.
Bardzo okazale jak na nasze warunki prezentowała się lista zawodników pozyskanych:
Antoni Klimek – Ten ofensywny lub boczny pomocnik szerszej publiczność dał się poznać w Odrze Opole, do której trafił w 2020 r. Początkowo występował w drugiej drużynie, a od rozgrywek 21/22 zaczął regularnie występować w pierwszym zespole. Przez dwa kolejne sezony zanotował w barwach Odry łącznie 38 meczów i 2 bramki. Od lata 2023 r. trafił do ekstraklasowego Widzewa, w którym zaliczył niezły debiutancki sezon. Grał sporo, łącznie 28 meczów ligowych, w których zdobył 3 bramki. Do tego dołożył 4 spotkania w Pucharze Polski. Znacznie słabiej prezentował się w rundzie jesiennej niedawno zakończonego sezonu. Stracił uznanie w oczach trenera Daniela Myśliwca, tylko dwa razy wyszedł w lidze w wyjściowym składzie, łącznie zaliczył 9 występów bez zdobyczy bramkowej.
Gieorgij Żukow – urodzony w 1994 r., pochodzący z Kazachstanu defensywny pomocnik miał już okazję pokazać się na polskich boiskach. Wiosną sezonu 2019/20 dołączył on do szeregów Wisły Kraków, której barwy reprezentował do końca rozgrywek 2021/22, łącznie rozgrywając w ekstraklasie 56 spotkań i zdobywając jednego gola. Przez ostatnie trzy lata, 21-krotny reprezentant Kazachstanu grał dla chińskiego Cangzhou Mighty Lions. Klub ten jednak w związku z licznymi problemami został rozwiązany, stąd Żukow mógł przyjść na zasadzie wolnego transferu.
Gierman Barkowskij – 22-letni białoruski napastnik (190 cm wzrostu), miał za sobą bardzo udany sezon w barwach Dynama Brześć. W poprzednich rozgrywkach białoruskiej ekstraklasy (liga grana w systemie wiosna-jesień) w 30 meczach zanotował 10 bramek i aż 16 asyst. Do Niepołomic trafił na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu.
Jani Atanasov – Pochodzący z Macedonii pomocnik, dał się poznać kilkukrotnie z dobrej strony w barwach Cracovii, w której grał od wiosny 2023 r. W ostatniej rundzie nie mógł jednak dojść do porozumienia z trenerem Kroczkiem oraz miał problemy zdrowotne, przez co stracił miejsce w składzie. Do Puszczy dołączył na zasadzie wypożyczenia z nadzieją na regularną grę w wyjściowym składzie i odbudowanie dobrej dyspozycji.
Jakub Stec – Ten młody defensywny pomocnik wrócił z wypożyczenia do Skry Częstochowa, w barwach której zagrał 16 meczów w Betclic II lidze.
Pierwszy mecz po przerwie zimowej przypadł na wyjazd do Zabrza. Po niezbyt ciekawych zawodach udało się ,,Żubrom’’ wywalczyć jeden punkt (1:1) po trafieniu Konrada Stępnia w samej końcówce. Ten wynik przyjęto w kategoriach sukcesu, ponieważ z przebiegu gry to Górnik lepiej się prezentował. Tydzień później, rozgrywaliśmy bardzo ważny z punktu widzenia układu tabeli pojedynek z Zagłębiem Lubin. Było to zarazem pożegnalne spotkanie z stadionem Cracovii, na którym do tej pory po awansie do elity rozgrywaliśmy mecze w roli gospodarza. Niestety końcowy wynik mimo spokojnego prowadzenia do przerwy okazał się wielkim rozczarowaniem. Dwa trafienia Dawida Kurminowskiego przy fatalnej postawie formacji defensywnej, dały ekipie ,,Miedziowych’’ bardzo cenne zwycięstwo 2:1. Był to zarazem pierwszy z kilku meczów na wiosnę w którym Puszcza jako pierwsza obejmowała prowadzenie, by następnie przegrać (jesienią taki przebieg miały derby z Cracovią). Kolejne trzy spotkania w lutym podopieczni trenera Tułacza rozgrywali na wyjeździe. Najpierw przyszła porażka w bardzo słabym stylu 0:2 z Legią. Co ciekawe była to dopiero pierwsza przegrana ze stołecznymi na poziomie ekstraklasy. Kolejny tydzień jednak okazał się chyba najlepszym okresem dla drużyny z Niepołomic w rundzie wiosennej. Najpierw odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo 2:0 z Lechią w Gdańsku, czyli z kolejnym rywalem w walce o ligowy byt. W tym meczu zespół prezentował się naprawdę dobrze, stworzył sporo okazji bramkowych, co bardzo rozbudziło nadzieje kibiców na udaną rundę. Kilka dni później po dramatycznym boju udało się pokonać w dogrywce Polonię Warszawa w ćwierćfinale Pucharu Polski. W ten sposób Puszcza osiągnęła historyczny wynik w tych rozgrywkach, awansując do najlepszej czwórki.
Wydawało się, że drużyna pójdzie w kolejnych ligowych bataliach za ciosem, tym bardziej że w niedzielne południe 3.03.2025 r. byliśmy świadkami kolejnego historycznego wydarzenia, jakim był pierwszy mecz ekstraklasy, rozegrany w Niepołomicach. W atmosferze wielkiego piłkarskiego święta wszystko wypadło dobrze z wyjątkiem wyniku sportowego. Na boisku lepszy okazał się Motor Lublin, który wygrał 1:0. W kolejnym wyjazdowym starciu, z rewelacyjnie spisującą się na wiosnę Koroną, znów powtórzył się scenariusz znany choćby z meczu z Zagłębiem. Mimo prowadzenia 1:0, to Kielczanie byli ostatecznie górą. Domowy pojedynek z Piastem po dwóch trafieniach Craciuna z rzutów karnych, przyniósł pierwsze upragnione zwycięstwo na obiekcie przy Kusocińskiego 2. Wówczas Puszcza znalazła się na 14.miejscu, z dwoma punktami przewagi nad strefą spadkową i chyba mało kto przypuszczał, że będzie to nasze ostatnie zwycięstwo w sezonie. Powrót na stadion przy ul. Kałuży w Krakowie, zakończył się drugą porażką w derbach małopolski z Cracovią, mimo ponownego objęcia prowadzenia po strzale Kossidisa. W szeregach ,,Żubrów’’ daleko było jeszcze od paniki, ponieważ wielu kibiców miało na uwadze fakt, że w końcówce rozgrywek będziemy podejmować u siebie bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie (Radomiak, Stal i Śląsk) i w tych meczach upatrywano sporej szansy na cenne punkty, które zapewnią ligowy byt. Niestety rzeczywistość okazała się, o wiele bardziej skomplikowana.
Kwiecień upłynął pod znakiem pojedynków z Pogonią Szczecin. Jak to jest niewygodny a wręcz przeklęty rywal, świadczył dotychczasowy bilans starć z ,,Portowcami’’ (5 gier i 5 wygranych Pogoni). Na początek przyszło zmierzyć się w półfinale pucharu. W tym meczu goście ze Szczecina dominowali od początku do końca. Wygrywając 3:0 całkowicie wybili z głowy fanom ,,Żubrów’’ marzenia o wyjeździe na Stadion Narodowy na finałowy pojedynek. Trzy tygodnie później, przyszła okazja do rewanżu w lidze. To co się wydarzyło w piątkowy wieczór w Niepołomicach na długo pozostanie w pamięci wielu kibiców. Zawodnicy obu drużyn mimo fatalnej, deszczowej aury zaprezentowali prawdziwy piłkarski dreszczowiec. W pierwszej części Pogoń dwukrotnie obejmowała prowadzenie. Po przerwie jednak byliśmy świadkami chyba najbardziej niesamowitych 10 minut w wykonaniu Puszczy podczas jej dwuletniego pobytu na najwyższym szczeblu. Trafienie Szymonowicza oraz dublet Klimka wyprowadziły drużynę na prowadzenie 4:2. Podrażnieni goście wzięli się jednak ostro do roboty, odrobili straty, a w doliczonym czasie gry Efthymis Koulouris przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Pogoni. Grecki napastnik zanotował fantastyczny występ, zdobywając aż cztery bramki! Pomiędzy wspomnianymi starciami z ,,Portowcami’’ Puszcza zanotowała dwa domowe remisy, wywalczone w samej końcówce z Rakowem i Radomiakiem. Z kolei wyjazd do Katowic, zakończył się drugą porażką z GKS. Był to piąty mecz w sezonie a czwarty wiosną, w którym Niepołomiczanie strzelali gola jako pierwsi i który następnie kończył się ich porażką. Jest to naprawdę trudna do wytłumaczenia przypadłość, co działo się w głowach piłkarzy, że obejmując prowadzenie i będąc w komfortowej sytuacji na boisku, nagle tracili całkowicie koncentrację, popełniając proste błędy, które w konsekwencji prowadziły do porażki. Bardzo niepokojąco zaczęła wyglądać sytuacja w tabeli, bowiem regularnie punktowali rywale z dołu tabeli jak Radomiak, Zagłębie i Lechia. Również Śląsk nie zamierzał powiedzieć ostatniego słowa.
Po przegranym kwietniowym dwumeczu z Pogonią, drużyna prowadzona przez Tomasza Tułacza wyglądała jakby uszło z niej powietrze. Dowodem na to była fatalna postawa w kolejnych grach ligowych. Zaczęło się od Poznania i druzgocącej klęski 1:8 ze zmierzającym po tytuł Lechem. Przed meczem ze Stalą mieliśmy jedynie matematyczne szansę na utrzymanie, które bardzo szybko zostały rozwiane. Do przerwy goście z Mielca prowadzili 3:0, a późniejsze odrabianie strat zmniejszyło rozmiary porażki na 2:3. Wyprawa na stadion Widzewa spięła symboliczną klamrą wyjazdowe występy Puszczy na poziomie ekstraklasy (w Łodzi debiutowaliśmy w niej w lipcu 2023 r.). Ostatni mecz na najwyższym poziomie ligowym, z innym pewnym spadku zespołem Śląska, zakończył się podziałem punktów. Ostatecznie Puszcza zakończyła rozgrywki na ostatnim miejscu.
Misja utrzymania w lidze, w drugim sezonie gry w ekstraklasie okazała się dla Puszczy niewykonalna. Niestety potwierdzenie znalazły prorocze słowa o skali trudności w drugich sezonach po awansie. To co często sprawdzało się będąc beniaminkiem, niekoniecznie znajduje zastosowanie w kolejnych rozgrywkach. Rywale często już znają styl gry i rozwiązania taktyczne, które w pierwszym sezonie potrafią zaskoczyć i przynoszą efekty.
Szkoda, tym bardziej że kadrowo na papierze zespół wyglądał naprawdę dobrze. Działacze klubu zrobili wiele by odpowiednio wzmocnić kadrę, zarówno przed sezonem jak i w przerwie zimowej. Puszcza wyglądała zwłaszcza wiosną tak, że ma dobrych indywidualnie zawodników, ale brakuje zespołu i tak ważnej chemii między nimi. W poprzednim sezonie gra była oparta bardziej na kolektywie i solidnej grze w defensywie. Dokładając do tego silną broń w postaci stałych fragmentów gry czy wspomniany wcześniej efekt zaskoczenia, udało się stworzyć skuteczną receptę na przetrwanie.
W ten sposób zakończyły się dwa lata fantastycznej przygody Niepołomic z krajową piłką w najlepszym wydaniu. Ilość niezapomnianych meczów, wrażeń i emocji na pewno pozostanie w sercach fanów i ludzi związanych z Puszczą na długie lata. Jak to w sporcie bywa pojawiły się również trudne momenty i ostatecznie boiskowa rywalizacja brutalnie zweryfikowała kibicowskie marzenia.
Oczywiście sympatycy ,,Żubrów’’ liczą, że jeszcze kiedyś uda się powrócić na piłkarskie salony. Jako przestrogę trzeba mieć na uwadze los i historie małych klubów, które po spadku z najwyższej ligi nie potrafiły się później odnaleźć i w kolejnych latach postępował ich upadek. Tak było choćby w takich drużynach jak Odra Wodzisław Śl., Sandecja Nowy Sącz, KSZO Ostrowiec Św., Ruch Radzionków, RKS Radomsko, Szczakowianka Jaworzno czy Świt Nowy Dwór Maz.
Najnowszym przykładem takiej historii jest Warta Poznań. W swoim pierwszym sezonie po spadku z ekstraklasy, w której grała parę lat, kończy rozgrywki pierwszej ligi na ostatnim miejscu. Trzeba w pierwszej kolejności zrobić wszystko, aby w kolejnych roku nie powtórzyć losu klubu z Wielkopolski.
Na pewno czeka nas bardzo ciekawe lato. Podczas przerwy w rozgrywkach należy spodziewać się wielu roszad kadrowych. Miejmy nadzieje, że kompletowanie składu na nowy sezon uda się zamknąć odpowiednio szybko, tak żeby umożliwić zgranie zespołu i dobre przygotowanie do startu w bardzo trudnej rywalizacji w nowej, pierwszoligowej rzeczywistości.
Na koniec kilka słów na temat indywidulanych dokonań zawodników Puszczy. Wzięliśmy pod lupę tylko kluczowych zawodników:
Kewin Komar – Stanął przed bardzo trudnym zadaniem, zastąpienia w bramce Oliwera Zycha. Mając również w pamięci poza boiskowe perypetie z jakimi się zmagał w ubiegłym sezonie, presja była tym większa. I presję tą ostatecznie udźwignął, ponieważ z wyjątkiem kilku meczów, był podstawowym bramkarzem. Postawa Komara była trochę odzwierciedleniem gry całej drużyny. W spotkaniach, w których Puszcza grała dobrze Kewin spisywał się przeważnie solidnie i nie prezentował rywalom głupich bramek. Natomiast w meczach, w których szło gorzej nie był w stanie pomóc i uratować przed stratą wielu goli. W samej końcówce rundy musiał niestety wielokrotnie wyciągać piłkę z siatki, często również po swoich błędach.
Dawid Abramowicz – Jesienią niezastąpiony, rozegrał aż 17 meczów w pełnym wymiarze czasowym. Początkowo był ustawiany wyżej jako lewy pomocnik, ale chyba pełnie formy osiągnął wracając na swoją nominalną lewą obronę. Wraz z Konradem Stępniem okazał się najlepszym asystentem w drużynie licząc wszystkie rozgrywki (pięć asyst). Ponadto jego znakiem firmowym były dalekie wyrzuty z autu, co akurat idealnie pasowało do stylu gry Puszczy. Bardzo dobra jesień w jego wykonaniu, wiosną niestety znacznie obniżył loty, popełniał choćby więcej błędów w defensywie.
Artur Craciun – Jeśli powiedzieć o kimś, że obniżył loty w porównaniu do poprzedniego sezonu, to na pewno tyczy się mołdawskiego obrońcy. Wynika to z oczekiwań jakie były stawiane wobec niego, czym zaprocentował sobie dobrymi występami w klubie i powołaniami do kadry narodowej. Pod koniec rundy jesiennej stracił nawet miejsce w wyjściowym składzie. Wiosną dość często występował na prawej obronie, gdzie chyba nie do końca potrafił się odnaleźć. Zdobył pięć bramek, wszystkie z rzutów karnych. W lidze był bezbłędnym egzekutorem jedenastek, natomiast pierwszy raz w barwach Puszczy pomylił się w bardzo ważnym momencie meczu pucharowego z Pogonią
Roman Yakuba – Podobnie jak w przypadku Craciuna, przez cały sezon nie prezentował się tak dobrze jak w poprzednich rozgrywkach, kiedy był filarem defensywy i sporo dawał również pod bramką rywala. Rozegrał najwięcej spotkań ze wszystkich graczy w lidze, choć podobnie jak Mołdawianin, pod koniec rundy jesiennej stracił miejsce w składzie. Najlepiej zapamięta wygrany 4:1 mecz z Lechią, w którym zdobył dwie bramki. Zaliczył jeszcze ważne trafienie z Radomiakiem.
Dawid Szymonowicz – Jesienią dość długo przebijał się do wyjściowego składu. Początkowo próbowany jako defensywny pomocnik, później zmagał się z problemami zdrowotnymi. Miejsce w składzie wywalczył od 12. kolejki i w ostatnich meczach wyglądał bardzo solidnie na środku defensywy. Zdobył też bardzo ważną bramkę, otwierającą wynik meczu z Lechem. Wiosna podobnie jak dla całego zespołu była znacznie słabsza w jego wykonaniu, popełniał sporo błędów, z których korzystali przeciwnicy. Po fatalnych meczach formacji defensywnej z Pogonią i Lechem nie pojawił się już więcej w składzie. Na plus ważna bramka w dogrywce z Polonią.
Łukasz Sołowiej – Bardzo długo czekał w tym sezonie na swoją szanse, ale jak już zaczął grać to stał się bez wątpienia jednym z głównych architektów dobrej postawy drużyny w ostatnich tygodniach rundy jesiennej. Ten doświadczony obrońca kilka razy znakomitymi interwencjami ratował zespół przed utratą golą. Wiosnę zaczął w wyjściowym składzie, ale po słabych meczach z Legią i Koroną powrócił na ławkę, z której podniósł się dopiero na ostatnie pojedynki ligowe. Nie był już tak skuteczny pod bramką rywala jak w poprzednim sezonie, jedyną bramkę zdobył w ostatniej kolejce ze Śląskiem.
Piotr Mroziński – Grał sporo, 23 razy wychodził w pierwszym składzie. Rzucany po różnych pozycjach jak obydwa boki obrony czy pomocy. W tym sezonie raczej chimeryczny zawodnik. Przeplatał solidne występy z beznadziejnymi jak choćby w klęskach z GKS czy Lechem. Jak zawsze potrafił odnaleźć się pod bramką rywala, efektem czego były ważne wyjazdowe gole w Gliwicach i Gdańsku oraz spory udział przy samobójczym trafienia obrońcy Pogoni, w przegranym 4:5 meczu.
Michal Siplak – Zdecydowanie najbardziej nietrafiony z transferów. Występował w podstawowym składzie w pierwszej części sezonu, ale bez większych fajerwerków, a miejsce w nim stracił po fatalnym meczu z domowym z GKS. Wiosną dostał kilka szans, ale niemalże w każdym meczu popełniał błędy. Najlepszym podsumowaniem jego postawy niech będzie spotkanie w Katowicach, gdzie pojawił się 79 min. i po jego błędzie gospodarze strzelili gola na 2:1 a potem Słowak dorzucił samobója.
Konrad Stępień – Zawodnik na pewno bardzo cenny dla trenerów, może bowiem występować na wielu pozycjach. Początkowy podstawowy gracz środka pola, wypadł na jakiś czas ze składu po meczu z GKS. W końcówce rundy jesiennej wrócił do wyjściowej jedenastki, dobre mecze zagrał jako prawy obrońca z Widzewem i Jagiellonią. Wiosną grał sporo, najczęściej w drugiej linii, ale zdarzały się również gry na boku czy środku obrony. W porównaniu do poprzedniego sezonu, poprawił znacznie swój bilans. Do dwóch bramek dołożył jeszcze pięć asyst.
Ioan -Calin Revenco – Drugi z piłkarzy z mołdawskiego zaciągu, znaczą część rundy jesiennej stracił z powodu kontuzji, grał w wyjściowym składzie w trzech pierwszych kolejkach. Wiosną również trener Tułacz rzadko korzystał z jego usług, stąd po znakiem zapytania staja jego dalsza przydatność dla drużyny.
Jakub Serafin – Kapitan Puszczy, w niemal wszystkich meczach wychodził w podstawowym składzie. Jak zwykle nie można odmówić mu waleczności i zaangażowania, ale w wielu spotkaniach również ,,przeszedł’’ niezauważony. Zapamiętamy na pewno jego efektowne trafienie z Górnikiem z początku sezonu. Miał udaną końcówkę pierwszej części sezonu. W drugiej dostosował się poziomem do gry całej drużyny
Wojciech Hajda – W tym sezonie trener Tułacz korzystał rzadziej z jego usług niż wcześniej. Na stałe w podstawowym składzie zaczął występować pod koniec rundy. Grał od początku w wygranych meczach z Lechem, Widzewem i Śląskiem, co na pewno świadczyło o jego dobrej formie i pozytywnym wpływie na funkcjonowanie zespołu. Niestety, ale w przerwie zimowej odszedł do pierwszoligowej Miedzi Legnica.
Jakov Blagaić – Z pozyskaniem chorwackiego pomocnika wiązano spore nadzieje na poprawę gry ofensywnej i kreowania sytuacji bramkowych. Wejście do drużyny miał niezłe, popisał się ładną bramką z Legią. Niestety większość czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi, przez co rzadko był do pełnej dyspozycji dla trenera Tułacza. Wiosną dostał parę szans, ale nie pokazał nic co by utkwiło w pamięci. Tak naprawdę ciężko jednoznacznie ocenić tego zawodnika. Bez wątpienia kontuzje wyhamowały jego rozwój w Puszczy. Widać, że nie pokazał w pełni swojego potencjału. Póki co trzeba go traktować w kategorii rozczarowań, ale takich co dają jeszcze nadzieje na odpalenie i pozytywne zaskoczenie w przyszłości.
Lee Jin-Hyun – Występował tylko w pierwszej części sezonu, w zimie wrócił do Korei. Z pewnością zasługuję na miano największego pechowca w drużynie. Od momentu dołączenia do Puszczy, rozegrał ponad 30 spotkań i nie doczekał się debiutanckiej bramki a zmarnował sporo dogodnych okazji, jak choćby rzut karny w meczu z Legią. Z drugiej strony ważny zawodnik formacji ofensywnej, większość meczów zaczynał w wyjściowym składzie. Cechowała go dobra dynamika i wytrzymałość. O jego przydatności i roli dla drużyny, niech świadczy fakt, że brak Koreańczyka wiosną był wymieniany często jako główna przyczyna słabszej gry Puszczy.
Mateusz Cholewiak – Bohater końcówki pierwszej rundy. Znaczną część poprzedniego sezonu stracił w wyniku kontuzji odniesionej podczas meczu w Warszawie z Legią. Długo dochodził do optymalnej formy, aż w końcu odpalił z przytupem w ostatnich trzech meczach jesieni, w których zdobył wszystkie trzy bramki dla Puszczy, w tym bardzo ważne dające zwycięstwa ze Śląskiem i Sandecją. Wiosna znacznie mniej udana. Przebłyski dobrej grał miał w meczach z Lechią, Rakowem i ligowym z Pogonią. Sezon skończył z dwoma golami i asystami w lidze.
Mateusz Radecki – Obok Siplaka chyba drugi najbardziej nieudany transfer lata. Próbowany w roli napastnika oraz ofensywnego pomocnika. Nie można odmówić mu waleczności i zaangażowania, ale niestety nie przełożyło się to na żadne konkrety w postaci liczb. Podobnie jak Lee, miał również sporo pecha. Zmarnował kilka dobrych okazji do zdobycia bramki, jedno trafienie z Piastem, nie zostało uznane przez sędziego. Wiosną pojawiał się na boisku głównie z ławki.
Michał Walski – Zaliczył spory zjazd w porównaniu do poprzedniego sezonu, gdzie zwłaszcza na wiosnę, był podstawowym zawodnikiem środka pola. W obecnych rozgrywkach tylko trzy razy zaczynał mecz od początku i za każdym razem był zmieniany w przerwie. W przerwie zimowej bez większego żalu wypożyczony do Stali Stalowej Wola, gdzie miał pomóc w walce o utrzymanie w 1.lidze.
Mateusz Stępień – dołączył do klubu w trakcie rozgrywek, początkiem sezonu występował jeszcze w Stali Mielec. Powoli dostawał szansę, aż w końcu przebił się do wyjściowego składu od meczu z Pogonią i jego regularne występy jesienią zbiegły się z dobrą grą całej drużyny. Mateusz prezentował się nieźle, ale brakowało mu konkretów w postaci bramek czy liczb (skończył sezon z jedną asystą). Początkowo wiosną wychodził w pierwszym składzie, ale nie były to udane występy, w związku z czym wypadł z podstawowej jedenastki. Ciężko zapamiętać jakieś dobre momenty tego zawodnika z ostatnich kolejek.
Hubert Tomalski – W rundzie jesiennej zaliczył kilka epizodów, tylko raz wyszedł od początku w Częstochowie. W drugiej części sezonu długo czekał na swoją szansę i otrzymał ją w końcu w rewanżowym starciu z Rakowem. Był to udany występ Tomalskiego, dzięki czemu wychodził w podstawowym składzie w trzech kolejnych meczach, ale nie zaprezentował nic szczególnego. Na pewno w pamięci wielu kibiców utkwiła jego niefortunna wypowiedź w przerwie meczu z Radomiakiem, w której to ,,nawiązał’’ do słynnego wywiadu udzielonego przez Piotra Ćwielonga (wówczas Śląsk) narzekającego na słoneczną pogodą, przeszkadzającą w grze.
Michalis Kossidis – Sprowadzony w letniej przerwie w celu zastąpienia Kamila Zapolnika oraz wzmocnienia newralgicznej pozycji środkowego napastnika. Trzeba przyznać, że Grek dobrze wywiązał się z tego zadania i wpasował się do koncepcji gry trenera Tułacza. W rundzie jesiennej był jednym z najlepszych zawodników Puszczy, zdobył 6 bramek w lidze i jedną w pucharowym meczu z Górnikiem Łęczna. W przerwie zimowej sprowadzono mu sporego konkurenta w osobie Giermana Barkowskija. Białorusin wykorzystał problemy zdrowotne i słabszą formę Kossidisa, który coraz częściej zaczynał na ławce. W efekcie wiosną tylko 6 meczów ligowych zaczął w wyjściowym składzie co miało przełożenie na słabszą skuteczność. Grecki napastnik dołożył jeszcze dwa gole i łącznie z ośmioma trafieniami był najlepszym strzelcem Puszczy w całym sezonie.
Antoni Klimek – Z przyjściem tego pomocnika wiązano chyba największe nadzieje, spośród zimowych transferów. W barwach Widzewa dał się poznać jako zawodnik kreatywny i obdarzony niezłą techniką. Początki w Niepołomicach miał trudne i nie imponował formą. Swoje możliwości zaczął pokazywać w końcówce sezonu. Niesamowity mecz z Pogonią był jego popisem, zdobył w nim dwa gole. Wcześniej dorzucił trafienie z Radomiakiem. Na pewno wszyscy kibice liczą, że pozostanie w Niepołomicach i będzie jednym z liderów zespołu na zapleczu ekstraklasy.
Jani Atanasov – Z jego przyjściem również były duże oczekiwania. W przeszłości notował naprawdę niezłe występy w barwach Cracovii. Wejście do Puszczy miał bardzo dobre, debiutował w udanym meczu z Lechią w Gdańsku. Wydawało się, że będzie to materiał na prawdziwego lidera środka pola, gracza jakiego brakowało w układance trenera Tułacza. Niestety w kolejnych meczach Macedończyk obniżył loty, często raził niedokładnością i stratami w środku pola. Błysk geniuszu pokazał w przegranych meczach z Lechem i Stalą, w których zdobywał efektowne bramki. Raczej nie ma co liczyć, że w przyszłym sezonie będzie nadal występował w Niepołomicach.
Gieorgij Żukow – Najbardziej nieudany z zimowych transferów. Mając w pamięci jego występy w barwach Wisły Kraków, gdzie cechowała go niezwykła pracowitość i nieustępliwość w środku pola, wydawał się być zawodnikiem skrojonym na miarę aktualnych potrzeb Puszczy. Nieźle wyglądał tylko w pierwszych meczach z Górnikiem i Lechią. Później jak już dostawał szansę, to przeważnie zawodził w efekcie czego był bardzo szybko ściągany z boiska.
Gierman Barkowskij – Bez wątpienia Białorusin jest melodią przyszłości. Przyszedł w zimie mając za sobą bardzo udany sezon w barwach Dinama Brześć. Napastnik ten pokazał się wiele razy z dobrej strony, efektem czego była ważna bramka w pucharowym meczu z Polonią oraz bilans występów lidze zakończony na trzech golach i takiej samej liczbie asyst. Bez wątpienia widać, że ma spory potencjał, a mając na uwadze młody wiek i możliwość zarobienia na nim w przyszłości sporych pieniędzy, działacze Puszczy powinni zrobić wszystko, aby pozostał w klubie na stałe.
Pozostali zawodnicy grali zbyt mało, żeby podjąć się ich rzetelnej oceny.
Tomasz Tułacz – Trener Puszczy jest w pewien sposób zakładnikiem swojego wielkiego sukcesu jakim był awans z Puszczą do ekstraklasy a następnie zajęcie świetnego 12.miejsca w swoim debiutanckim sezonie. Wśród wielu kibiców oczekiwania i ambicje przed startem nowego sezonu znacznie urosły. Dodając do tego kilka ruchów w letnim okienku transferowym, powodów do optymizmu było sporo. Na duży plus w rundzie jesienniej należy uznać zażegnanie przez ,,Napoleona’’ sporego kryzysu jaki miał miejsce na przełomie września i października, kiedy to ,,Żubry’’ zanotowały fatalną serię pięciu kolejnych porażek w lidze. Analogicznie jak w debiutanckim sezonie końcówka rundy jednak była bardzo udana, dzięki czemu udało się ,,przezimować’’ na bezpiecznym miejscu. Wiosną, kiedy drużynę dopadł kolejny kryzys, wielu fanów i ekspertów liczyło, że szkoleniowiec Puszczy znów w końcówce sezonu znajdzie skuteczną receptę na poprawę gry i zwycięstwa, które następnie dadzą upragniony cel jakim byłoby ponownie utrzymanie w lidze. Niestety tak się jednak nie stało. Analizując na chłodno, na pewno można przyczepić się do tego, że mimo posiadania wielu niezłych pod względem piłkarskich umiejętności zawodników, nie udało się z nich zlepić dobrze funkcjonującego zespołu, stanowiące swego rodzaju monolit. Bardzo słabo wyglądała gra w defensywie, która rok wcześniej była jednym z głównych atutów Puszczy. Ponadto wielokrotnie zespół miał problem z utrzymaniem prowadzenia i dowiezieniem korzystnego rezultatu do końca. Trudno jednak spodziewać się zmiany na stanowisku szkoleniowca. Tomasz Tułacz dostanie szansę zbudowania drużyny na 1.ligę i jedyny scenariusz odejścia ,,Napoleona’’ z Niepołomic, to gdyby sam podjął decyzję o zakończeniu współpracy, która w sierpniu będzie obchodzić swoją 10-tą rocznice.
- Sfera kibicowska
Jeśli powiedzieć o kimś z Puszczy, że w pełni zasłużył na pozostanie w ekstraklasie, to bez wątpienia są to ich wierni fani. Na pewno jako duży sukces dla całego klubu podczas dwuletniego pobytu w ekstraklasie, należy ocenić działalność ruchu kibicowskiego z Niepołomic. Przez ten czas udało się stworzyć naprawdę solidną bazę wiernych fanów, którzy mimo często niekorzystnych wyników, licznie gromadzili się na każdym meczu i wspierali głośnym dopingiem swoją drużynę. Widać to było również po aktywności wyjazdowej. Na każdym meczu na obcym terenie, niezależnie od dnia tygodnia czy formy piłkarskiej drużyny stawialiśmy się solidną ekipą. Tym bardziej należą się słowa uznania dla osób, które udały się na odległe wyjazdy choćby do Białegostoku, Szczecina czy Gdańska. Często wiązało się to z koniecznością wzięcia choćby dnia wolnego w pracy, no i przede wszystkim ogromnych dystansów do pokonania (przykładowo Niepołomice i Szczecin jadąc najszybszą drogą przez trasy A4 i S3 dzieli ok. 670 km).
Po stronie sukcesów należy również odnotować fakt zbudowania bardzo pozytywnej otoczki wokół klubu. Oprócz zainteresowania samymi meczami, przejawia się to choćby w posiadaniu przez kibiców coraz większej ilości klubowych gadżetów w postaci koszulek, flag czy szalików. Można to zauważyć choćby po najmłodszych kibicach, którzy z dumą poruszają się po mieście w koszulkach z nazwiskami swoich miejscowych idoli a niekoniecznie gwiazd światowego futbolu. Jest to bez wątpienia kapitał, który będzie procentował w kolejnych latach. Największym skarbem każdego klubu piłkarskiego są jego kibice. Nie bez przypadku, funkcjonuje powiedzenie, że ,,kibicem się jest a nie bywa’’. Historia światowego (np. angielski Wimbledon) czy bardzo często naszego rodzimego futbolu (np. Lechia, Widzew) pokazuje, że gdy klub wpadł w poważne problemy i ważyły się jego losy, to sprawy w swoje ręce ostatecznie brali fani i pomagali powstać od zera. Oczywiście liczymy, że taki scenariusz nigdy nie będzie miał w miejsca w Niepołomicach, ale ten przykład pokazuje jak duże znaczenie potrafi odegrać sfera kibicowska.
Jednym z najważniejszych wydarzeń w rundzie wiosennej był powrót Puszczy do domu. W zimie w końcu udało się przystosować stadion przy ul. Kusocińskiego do wymagań licencyjnych i w końcu mogliśmy się doczekać ekstraklasowych zmagań w Niepołomicach. Zgodnie z przewidywaniami mecze domowe ,,Żubrów’’ cieszyły się dużym zainteresowaniem kibiców, którzy wykupili karnety na większość dostępnych miejsc, przez co zdobycie biletów na poszczególne mecze często było nie lada wyzwaniem. Z tego też powodu niemalże każdy mecz na K2 śledził komplet publiczności. Przynajmniej tak wskazywały oficjalnie dane bowiem zdarzały się oczywiście sytuacje, że pojedyncze miejsca były wolne na stadionie, co wynikało z faktu choćby niezwalniania w systemie miejsc przez kibiców, którzy nie przyszli potem na mecz. Atmosfera piłkarskiego święta wielokrotnie udzielała się na trybunach co przejawiało się choćby efektownymi oprawami. Na meczu z Motorem po raz pierwszy kibice zaprezentowali wielką flagę tzw. Sektorówkę.
Prawdziwa weryfikacja przyjdzie wraz z początkiem przyszłego sezonu, kiedy to po dwóch latach ponownie wrócimy w szeregi pierwszoligowców. Spadek zainteresowania jest w takiej sytuacji normalnym zjawiskiem, jednakże mając na uwadze to co się udało zbudować w ostatnim czasie liczymy, że jakość naszego ruchu kibicowskiego zostanie utrzymana na tym samym, ekstraklasowym poziomie.
W tym miejscu warto również podkreślić role stowarzyszenia kibiców Puszcza23, które od ponad dwóch lat wspiera rozwój działalności ruchu kibicowskiego. Głównymi ideami jakie przyświecały powstaniu tej organizacji było poprawienie frekwencji na meczach domowych, zwiększenie ilości osób na meczach wyjazdowych, poprawienie jakości dopingu na trybunach i oprawy. Te założenia udało się bez wątpienia zrealizować na piątkę z plusem. Oprócz działalności około stadionowej Puszcza23 inicjuje również szereg akcji promocyjnych, charytatywnych bądź wspierających rożne szczytne ideę jak choćby coroczne sprzątanie lasu (akcja ,,Puszcza dla Puszczy’’), udział w ,,Szlachetnej Paczce’’, sprzedaż gadżetów, atrakcje dla dzieci podczas meczów czy spotkania integracyjne kibiców i członków stowarzyszenia. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do wstąpienia w szeregi naszej organizacji.
Poniżej przedstawiamy zestawienie frekwencji na wszystkich meczach sezonu ligowego 2024/25:
Mecze domowe
| Kolejka | Przeciwnik | Liczba widzów |
| 2 | Górnik Zabrze* | 2620 |
| 4 | Legia Warszawa* | 3495 |
| 5 | Lechia Gdańsk* | 1669 |
| 7 | Korona Kielce* | 2411 |
| 9 | Cracovia Kraków* | 4095 |
| 11 | GKS Katowice* | 1609 |
| 14 | Lech Poznań* | 2266 |
| 16 | Widzew Łódź* | 1243 |
| 18 | Jagiellonia Białystok* | 2124 |
| 20 | Zagłębie Lubin* | 1395 |
| 23 | Motor Lublin | 2000 |
| 25 | Piast Gliwice | 2000 |
| 27 | Raków Częstochowa | 1900 |
| 29 | Radomiak Radom | 2000 |
| 30 | Pogoń Szczecin | 1800 |
| 32 | Stal Mielec | 1970 |
| 34 | Śląsk Wrocław | 1983 |
*mecze rozgrywane w roli gospodarza na stadionie Cracovii
Mecze wyjazdowe
| Kolejka | Przeciwnik | Liczba widzów |
| 1 | Jagiellonia Białystok | 66 |
| 3 | Zagłębie Lubin | 23 |
| 6 | Motor Lublin | 150 |
| 8 | Piast Gliwice | 132 |
| 10 | Raków Częstochowa | 63 |
| 12 | Radomiak Radom | brak |
| 13 | Pogoń Szczecin | 27 |
| 15 | Stal Mielec | 193 |
| 17 | Śląsk Wrocław | 80 |
| 19 | Górnik Zabrze | 163 |
| 21 | Legia Warszawa | 155 |
| 22 | Lechia Gdańsk | 57 |
| 24 | Korona Kielce | 100 |
| 26 | Cracovia Kraków | 345 |
| 28 | GKS Katowice | 250 |
| 31 | Lech Poznań | 74 |
| 33 | Widzew Łódź | 48 |
Puchar Polski – Fani Puszczy gościli oficjalnie na dwóch meczach tegorocznej edycji krajowego pucharu. Na pozostałe spotkania nie było zorganizowanych wyjazdów lub odbyły się bez udziału publiczności jak w Nowym Sączu z Sandecją :
| runda | Przeciwnik | Liczba widzów |
| 1/4 | Polonia Warszawa (wyjazd) | 49 |
| 1/2 | Pogoń Szczecin (dom) | 2000 |
